| Z archiwum podróży Andrzeja
Sochackiego
DROGA DO WAGABUNDY ZMOTORYZOWANEGO
Człowiek zawsze dostrzegał,
że w jego życiu jest coś, co jest niezależne od niego, i na
co on nie ma wpływu. Zwykle nazywał to przeznaczeniem, które
odczuwał jako los zewnetrzny roztaczajacy swe ramiona tak nad
jednym człowiekiem, jak i nad innymi (np. wojny, kataklizmy
biologiczne, środowisko geograficzne, kraj urodzenia).
Istnieje rownież los wewnetrzny,
który jest budowany w oparciu o predyspozycje, inklinacje, zdolności,
przebiegłość, ambicje, dążenia i decyzje o sobie samym. To wszystko
nazwijmy "dolą", która w dużym stopniu jest ukształtowana przez
siebie samego. Ten cały zestaw składający się na dolę przynosi
ze sobą na świat każde indywidum. Jest to cecha "homo sapiens",
który pojawił się wg najnowszych badań 40 tys. lat temu, a którego
predyspozycje wyznaczają dążenia. Dążyć do czegoś to w antropologicznym
sensie zmieniać swe własne położenie, wybiegać intencyjnie naprzód.
Gdy komuś coś nie wychodzi w życiu, zwala wszystko na
dolę.
Takie właściwości powinien
posiadać współczesny podróżnik, zaopatrzony w pozytywne cechy
budujące jego charakter. Jest to ktoś, kto nie potrafi bezczynnie
siedzieć w jednym miejscu, gdyż cierpi pośród dzisiejszego uprzemysłowionego
społeczeństwa - dla którego wszystkim jest "czas", a "czas"
to "pieniądz".
My, gatunek ludzki z rodziny
naczelnych ssaków, wyposażony w rozum pozwalający nam na zintegrowanie
kierunku wszelkich naszych dążeń, aby przekroczyć czystą egzystencję,
wraz z jej wszelkimi wątpliwościami i niepewnościami. Aby zaspokoić
potrzebę posiadania sensu życia, wyruszamy w świat, przed siebie,
nierzadko przemierzając kontynenty po realizowanie swych ambicji
i często spełnienie młodzieńczych marzeń z myślą spotkania się
z naturalnym życiem, tak bardzo różniącym się od przemysłowego.
Poznawanie świata i różnych
środowisk jest pożyteczną rzeczą, która dzisiejszego człowieka
chroni przed niszczycielskimi czynnikammi, jakie niesie obecna
cywilizacja, pomaga mu zachować w nim miłość do przyrody, bliźnich
i siebie samego.
Są ludzie, którzy rodzą
się z ukształtowanymi dyspozycjami podróżnika. Tych ludzi nie
trzeba zachęcać do podróżowania i pozbawienie jej możliwości
byłoby dla nich prawdziwą katastrofą życiową. Są rownież i tacy,
których żadne starania i ćwiczenia nie przemienią w podróżników.
Wyróżniamy następujące
stopnie, które przechodzi niemal każdy podróżujący człowiek,
zanim dotrze do tego najwyższego, czyli zwiedzania świata, które
reprezentuje wagabunda.
A oto one:
1. Wędrowanie - jest to
zdanie się na przypadek, i to zarówno w określeniu przebycia
trasy, jak i punktu docelowego. Chyba jednym ograniczeniem są
tu czas i środki materialne. W zasadzie do tego rodzaju turystyki
nie są potrzebne żadne przygotowania.
2. Turystyka - sprecyzowany
cel. Jednak sprawy takie jak zapewnienie środków transportu,
wyżywienie, noclegi, a także załatwienie wiz i stosownych zezwoleń
przejmuje organizator imprezy, czyli profesjonalne biuro turystyczne.
3. Turystyka kwalifikowana
w porównaniu do wyzej wymienionej turystyki, pozostawia sie
uczestnikowi więcej swobody w wypełnianiu czasu podczas turystowania.
Nadal jednak lwią część spraw organizacyjnych załatwiają wyspecjalizowane
agędy.
4. Podróżowanie - najmniej
określony sposób "poznawania świata". Mogą się tu mieścić wszystkie
wymienione formy, ale jednak w zamyśle brak ściśle określonego
celu. Możnaby twierdzić, że podróżowanie jest więc predyspozycją
ciągłą. Z turystyki można zrezygnować, mogą warunki zewnetrzne
skłaniać nas do zaniechania wędrowania. Nawyk podróżowania jest
cechą trwałą, czasem staje sie formą poznawania świata.
Ten, kto połknął bakcyla podróżowania pozostanie mu wierny do
końca życia.
5. Turystyka trampingowa
- Jest to rodzaj podróżowania zarówno solowego jak i zespołowego.
Nieważne, czy jest to zespół stałych uczestników, czy tworzony
doraźnie. Sprawy organizacyjne, sprawy bytowe itp. załatwiane
są na zasadzie podziału obowiązków pośród członków grupy. Strukturalnie
zawsze jest lider zespołu, któremu pozostali uczestnicy się
podporządkowują. Zatem wybór aktualnego celu, organizacji dnia
itp, jest dla jednostki w zespole dość ograniczone. W podróżowaniu
solowym wszystkie sprawy i obowiązki bierze na siebie wagabunda.
6. Turystyka trampingowo-motorowa
- jest to rodzaj podróżowania , którego uczestnicy nie korzystają
z usług biur podróży przy realizacji programu i wykorzystują
po drodze różnorodne środki transportu, aktualnie im dostępnego.
Jest to podróżowanie długotrwałe w czasie i przestrzeni. Nie
są to krótkie wycieczki lub wędrówki turystyczne urządzane podczas
urlopu, to są wyprawy.
Turystyka trampingowo-motorowa
jest to:
- wspaniała i szalona przygoda
- duża odpowiedzialność realizacji
- sprawdzian przystosowania do
życia
- wytrwałość w pokonywaniu niewygód
i przeszkód, jakie stawia na drodze ślepy los
- szkoła szacunku i pokory wobec
potęgi przyrody i związanych z nią żywiołów
- współpraca i podporządkowanie
się w grupie
- wyrobienie hartu ducha i pewności
siebie
- cierpliwość i szacunek do bliźniego
- umiejętność obslugiwania sprzętu
technicznego i motorowego
Jakie cechy istotne przydają
sie wagabundzie w podróży?:
a) umiejętność rezygnacji z własnych
zasad żywieniowych
b) tolerancja na odbiegające
od przyjmowanych przez nas norm zwyczajowych
c) brak uprzedzeń rasowych i
religijnych
d) szacunek dla spotykanych ludzi
i ich zwyczajów
e) postawa minimalizująca zakłucenia
w środowisku przyrodniczym i napotykanym środowisku społecznym
f) rygorystyczne przeztrzeganie
przyjętych zasad higieny i prowadzonej dokumentacji
g) konsekwentnie realizowanie
szczegółowego programu dnia i programu podróży
h) wielkoduszność w stosunku
do spotykanych na trasie wagabund a szczególnie wielka w stosunku
do tubylców
i) postawa podporządkowania własnego
programu warunkom obiektywnym lub humanitarnym
j) cechy manifestujące się psychiczne
i zdrowotne cechy, np manualne, itp.
Najczęściej wykorzystuje się
w turystyce trampingowej dwa rodzaje transportu: tj samochód
i motocykl.
Takimi środkami komunikacji
między innymi odbyłem podróże dookoła świata wśród swoich
sześciu okrążeń globu. Te podróże motorowe po bezdrożach świata
zajęły mi w życiu około czterech lat.
Wydaje mi się, że pozostanę
wiernym wagabundą na zawsze turystyce trampingowo-motorowej
choćby z powodu dojechania do miejsc, które są często
pomijane przez biura podróży.
- wagabunda Andrzej Sochacki
"CENTRUM WAGABUNDY"
Phoenix, Arizona, U.S.A., marzec
2001 r.
|