| Nr
010, Grudzień 2002 r.
Co
słychać w naszej "Przystani"?
*
* -Relacja Asi (9lat) z przygody szybowcem.
* * -Promocja ksiazki-albumu pt.: „Szesc podrózy dookola swiata"
* * -Relacja z Kuby wagabundy Jedrka, czesc I-sza:
SZYBOWIEC DODAL MI SKRZYDEL
W jedna z niedziel pazdziernika ubieglego roku wybralismy sie
cala rodzinka na lotnisko sportowe. Byla to ciekawa wycieczka.
Lotnisko na które przyjechalismy wyobrazalam sobie calkiem inaczej.
Zjechalismy z autostrady w arizonska pustynie. Na lotnisku bylo
widac dwa nieduze domki i obok nich dlugi daszek pod którym
stalo duzo szybowców. Dookola byla olbrzymia przestrzen i tylko
jeden pas startowy. Wygladalo to jak droga asfaltowa przecinajaca
pustynie.
Przyjaciel taty, który jest w klubie instruktorem szybowcowym,
zaproponowal mi wspólne latanie. Balam sie, ale chcialam poleciec.
Przedtem lecialam tylko pasazerskimi samolotami. W nich bylo
duzo ludzi i siedzielismy w rzedach jak w malym kinie. Szybowiec
stal juz na poczatku pasa startowego i czekal na nas. Wygladal
jak wieksza zabawka. Ciekawosc wygrala i postanowilam poleciec.
Samolot, który pociagnal szybowiec w góre byl tez maly, jedno
osobowy. Takie samoloty do tej pory widzialam tylko w ksiazkach.
Troche strachu dodala mi mama, bo powiedziala, ze to 13 dzien
przesadny miesiaca i nie chciala w tym dniu latac. Ja jestem
jednak uparta! Pan Jerzy siedzial na tylnym siedzeniu. Ja siedzialam
z przodu i mialam przed soba widok dookola. Po zamknieciu nad
glowami przezroczystej kopuly - ruszylismy. Nie czulam kiedy
szybowiec oderwal sie od ziemi.
Lecac czasami wydawalo mi sie, ze stoje w miejscu, innym razem
krazylismy jak w korkociagu. Ale raz przestraszylam sie gdy
czulam jakbysmy spadali. Kopalnia miedzi z tej wysokosci wygladala
jak malutka, brazowa plama na pustyni. Góry wydawaly mi sie,
ze sa pagórkami, lotniska nie moglam dostrzec. Gdy wyladowalismy
bylam spocona, chyba z emocji. Mama czekala, juz przy pasie
startowym, na moja relacje. Tata mi pozniej tylko pogratulowal
odwagi. Nastepnym razem bede chciala dluzej zostac w powietrzu,
polatac sobie jak ptak. Tak mi sie to spodobalo. Wrazenia byly
niezapomniane.
-Asia Sochacka, IV klasa
UROCZYSTA PROMOCJA KSIAZKI W MUZEUM
Szesc podrózy dookola swiata, które Andrzej Sochacki odbyl w
latach 1977-2000 zaowocowalo bogata w dokumentacje ksiazka.
Jej promocja z udzialem autora odbyla sie pod koniec listopada
ub. roku w Warszawie, bo tam wlasnie ten album zostal wydany.
Ksiazka-album dokumentuje szesc okrazen ziemi, które Andrzej
odbyl róznie: samochodem (1977), samolotem (1979), jachtem (1992),
pociagiem (1994) i motocyklem (1998,1999).
Uroczysta promocja odbyla sie 28 listopada w warszawskim Muzeum
Sportu i Turystyki. Tam gdzie dwa lata temu zorganizowana byla
wystawa fotograficzna po zakonczeniu wypraw okolo ziemskich
Andrzeja Sochackiego zatytuowana "Dookola swiata Harleyem".
Temu muzeum - urodzony w Warszawie a mieszkajacy od prawie trzydziestu
lat w Stanach Zjednoczonych wagabunda - ofiarowal osobisty strój
(od butów po kask) w którym jachal dookola swiata.
Promocja ksiazki zgromadzila bardzo wielu przyjaciól i znajomych
Andrzeja Sochackiego - sala pekala w szwach ! Licznie przybyli
dziennikarze, dla których przyjazd Andrzeja do Polski byl nie
lada gratka. Dyrektor muzeum pani dr Iwona Grys ofiarowala Andrzejowi
oznake 50-lecia istnienia tej znanej placówki a prof. dr Bogumil
Leszczynski i dziennikarz-podróznik Wieslaw Mrówczynski przedstawili
blizej zebranym sylwetke bohatera wieczoru.
Po zaprezentowaniu ksiazki odbylo sie sympatyczne spotkanie
z jej autorem. Andrzej opowiadal o swojej pierwszej podrózy
dookola swiata samochodem, ilustrujac wszystko kolorowymi slajdami.
Byla to okazja przedstawienia przybylym tej podrózy, ktora zostala
pominieta z wiadomych przyczyn przez komunistyczne massmedia
dwadziescia piec lat temu. Spotkanie odnotowaly warszawskie
gazety a wywiady z Andrzejem Sochackim znalazly sie miedzy innymi
w Telewizji Polonia i Kurierze Warszawskim.
- dziennikarz radia Trójki, Krystyna Kulej
DWA OBLICZA KUBY
Choc na Kubie spedzilem kilka dni, turystujac nieco po niej,
to chcialbym sie podzielic spostrzezeniami oka wagabundy. Byc
moze przyda sie tym, którzy planuja spedzic tani urlop na tej
znanej bardziej ogólnie niz w szczególach wyspie na Morzu Karaibskim.
Jak zlecialy mi te dnie? Tym razem na obserwacjach, którymi
bym mógl sie podzielic po powrocie.
Zeby uniknac klopotliwych pytan na lotnisku w Stanach Zjednoczonych
wybralem sie na Kube z polskim paszportem i w drodze powrotnej
z Polski do USA. Do Polski wpadlem odbebnic wyklad na jednej
z wyzszych uczelni warszawskich oraz na promocje swojej pierwszej
ksiazki zatytuowanej „Szesc podrózy dookola swiata". W
rezultacie mialem dwa wyklady, na dwóch róznych uczelniach i
zalatwiony wyjazd na Kube. Bilet wykupiony w Polsce na okres
weekendowy okazal sie tanszy niz gdybym go kupil gdzie indziej.
Z zalatwieniem wizy tez nie bylo problemów. Zgodnie z przepisami
musialem wykupic bilet powrotny z Kuby (zdecydowalem sie na
tranzyt przez Meksyk) i podac adres dowolnego istniejacego tam
hotelu. Tu z pomoca przyszedl mi internet. Do czego im to bylo
potrzebne? Nie wiem, bo zamieszkanie w hotelu wcale nie bylo
wymagane. Byc moze chcieli, zeby turysta wzial dewizy do wydania.
Wyladowalem na Kubie po 22:00. Byl to mój pierwszy raz, choc
wyspiarski kraj byl w moich marzeniach od dwudziestu lat. Nie
udalo mi sie zwiedzic go podczas podrózowania po Wyspach Karaibskich
kilkanascie lat temu. Mój rodzimy paszport zatrzymano w polskim
konsulacie w Nowym Jorku a z amerykanskim paszportem zarówno
wtedy jak i dzis nie mialbym szans sie tam dostac. Bardzo chcialem
zobaczyc jak za oceanem, pod bokiem mocarstwa swiatowego (50
km w linii prostej) - Stanów Zjednoczonych, kwitnie komunizm.
Ledwo wyszedlem na hol dworca lotniczego a juz dopadli mnie
jak pieski zwierzyne na polowniu. Kto? Zerujacy na turystach
pracownicy lotniska, kooperujacy z przemyslem turystycznym.
Pytania stereotypowe jak w innych biedniejszych krajach. -Moze
hotel? -Za ile? -Minimum piecdziesiat dolarów. -Odpada. -Taxi?
-Nie, gracias. -Apartament? -Za ile? -Trzydziesci dolarów. -Odpada.
-Przewodnictwo po Hawanie? -Odpada. I tak dalej.
Nie skorzystalem z tych ofert. Byly dla mnie zbyt wygórowane.
Poszedlem wymienic do okienka kilka dolarów (1 USD = 27 peso),
zeby miec jakies peso do wydania chocby na wlasne potrzeby lub
na transport miejski. Spragniony poszedlem do kiosku z napojami
i zamówilem cos do picia. -Ile? - pytam. -Jeden peso - pada
odpowiedz. Oczy wytrzeszczylem ze zdumienia, ze tak tanio. Daje
jej 5 peso a kobieta mówi, ze to kosztuje 1 peso amerykanskie.
Tak nazywaja tu potocznie dolary. Wiec dodaje jej jeszcze 25
peso, wyrównujac do wartosci dolara. Ale ona kreci glowa i mówi:
-Nie. Tu sie nie kupuje za peso, tylko za dolary. Musialem siegnac
do portfela.
Kiedy jestem gdzies pierwszy raz, nigdy nie spiesze sie z opuszczeniem
lotnisk. Zawsze lubie usiasc i obserwowac ludzi. Teraz tez usiadlem
i zmeczony obserwowalem ludzi wyjadajac okruchy przywiezionej
z Polski czekolady i ciastek. Po chwili zaczepilem jednego faceta
o ciemniejszej skórze, który zamiatal podloge i spytalem gdzie
mozna taniej przenocowac. Trafilem. Facet ma na imie Roberto
i proponuje swój apartament. Sam mieszka u drugiej zony kilka
ulic dalej. Pytam go za ile? -Jakies dwadziescia dolarów mówi.
Jedziemy zobaczyc. c.d. nastapi - Jedrek
* * * * Kacik Wydawcy:
* * * Wszystkim Panstwu zycze Dosiego Roku! * * *
Niech ten 2003 rok dla Moich Czlonków Klubu jak i jego Sympatyków
bedzie pomyslny w realizowaniu wszystkich swoich marzen a przede
wszystkim podrózniczych. Pamietajmy - podróze ksztalca !
- Andrzej Sochacki
* * * * Kacik Gosci:
Z Hondurasu otrzymalismy w pazdzierniku, od bedacego w podrózy
dookola swiata wedrowca - Wladyslawa Grodeckiego, pozdrowienia
z podziekowaniem za goscine wsród polonii arizonskiej i gratulacje
za dzialalnosc Centrum Wagabundy.
* * * * Kacik Humoru Góralskiego:
Juhasi wolaja do stojacej za rzeka Jagny:
- Jagna, a chde do nas...
- Nie pójda, bedzieta se pewno na mnie uzywac?
- Jagna. Nie bedziem...
- To po co bede chodzic? - Boguslaw Homicki
*
* * * Fraszki Jana Sztaudyngiera :
Chetny Podzial: Chetnie sie dziele wina
Z ladna dziewczyna
Cierpliwosc: Cierpliwosc trzeba miec anielska,
Azeby znosic wlasne cielsko.
Co innego orly: Najglosniejsze hurrra
W orla nie zmieni knura…
Co robimy: Co robimy od stuleci ?
Dzieci …
Coraz jestesmy: Coraz jestesmy ozdobniejsi … srebrni,
I na tym swiecie coraz mniej - potrzebni.
*
* * Porzekadlo polinezyjskie: Dziewki sznurem, parobki murem
a czarny knur okrada dwór . - archiwum
*
* * * Kacik Ciekawostek:
* * Z Panamy w grudniu otrzymalismy przykra wiadomosc. W Nikaragui
napadla Wladyslawa Grodeckiego grupa bandziorów uzbrojonych
w noze i pokaleczyla go rabujac kamere i aparat fotograficzny.
Na szczescie rany nie byly fatalne i Wladek kontynuuje swa podróz
z plecakiem dookola swiata dalej. To jest dowód jak niebezpiecznie
jest podrózowac w pojedynke w dzisiejszych czasach.
* * Z Los Angeles równiez nadeszla wstrzasajaca wiadomosc. Jeden
z najbardziej mlodych (19 lat), zapowiadajacych sie globtroterów
swiata, który zwiedzil siedem kontynentów - Kamil Szybinski
z Wesolej pod Warszawa zostal zamordowany trzy miesiace temu
w tajemniczych okolicznosciach w Kalifornii. Ojciec jego, równierz
podróznik - Krzysztof Szybinski przyjechal specjalnie z Polski
w celu ujawnienia przyczyny tego haniebnego mordu.
* * W mini-Farmie Przystani przybylo siedem slicznych jedwabnych
pisklat swojego chowu i jedna papuzka nierozlaczka koloru zóltego.
Uwaga ! Strusica staje sie niebezpieczna dla otoczenia, boimy
sie do niej zblizyc, kopie noga do przodu. Ostrzezenie dla odwiedzajacych
zwierzeta. - opiekunka Asia
*
* * * Kalendarzyk (co? gdzie? kiedy?):
* * 19 stycznia (niedziela) o godz. 18:00 mamy spotkanie z podróznikiem,
pisarzem, sportowcem - Jerzym Adamuszkiem z Montrealu, Kanada.
Jurek przyleci promowac swoje ksiazki z ciekawymi opowiadaniami
uzupelnionymi pokazem slajdów.
* * 8 lutego (sobota) uczestniczymy w Kuligu „Podhalan"
z kielbaskami pieczonymi na ognisku, bigosem mysliwskim, grzancem
i innymi niespodziankami w Bialych Górach.
* * 15 lutego (sobota) o godz. 19:00 - kwartalne spotkanie.
Pokaz slajdów „Dwa oblicza Kuby" i promocja ksiazki-albumu
„Szesc podrózy dookola swiata" - prelegent Jedrek. Roztrzygniecie
konkursu na „logo" Centrum Wagabundy (przypominamy w logo
musi byc glob). Przynosimy z soba co kto lubi.
Zapraszamy wszystkich chetnych na spotkania.
- korespondent Przystani, Adam Glob
O G L O S Z E N I A i R E K L A M Y
* * * Interesujaca i bezplatna gazeta z sekcja polska informujaca
o zyciu tutejszej polonii - "EURO-ARIZONA" - wydawcy
Michala Zietala, czeka na czytelników we wszystkich sklepach
polskich.
* * * W kazda niedziele o godz. 20:30 na falach 1100 AM wsluchani
jestesmy w ciekawy program na zywo, polskiego radia pt.: -"WIECZÓR
z RADIEM". |