| Nr
011, Marzec 2003 r.
Co
słychać w naszej "Przystani"?
W reporterskim skrócie:
* * - Spotkanie z inz. Krzysztofem Szybinskim i promocja ksiazki
"Szesc podrózy dookola swiata".
Niecodzienna i wstrzasajaca wiadomosc przedstawil nam Krzysztof
Szybinski z Warszawy - ojciec zamordowanego syna w tajemniczych
okolicznosciach na terenie Marymount College w Los Angeles.
Kamil – 19 letni mlodzieniec, zapowiadajacy sie na najwiekszego
podróznika Polski, majacy na koncie podróz dookola swiata i
zaliczonych 7 kontynentów, wladajacy biegle 4 jezykami, mistrz
Polski w jezdzie akrobatycznej na rolkach, wspólzalozyciel internetowej
strony "Dookola Swiata" www.dookolaswiata.pl, otrzymal
stypendium w amerykanskiej uczelni. Klamstwa i niechlujstwo
w prowadzeniu sprawy, amerykanskiego lekarza sadowego, zmusily
ojca do powtórnego przeprowadzenia sekcji zwok. Wszyscy wsluchani
bylismy w dramatyczne opwiadanie, niczym kryminalna opowiesc.
W przyszlosci podamy wynik wtórnej autopsji i dalsze dzialanie
w szukaniu prawdy tajemniczej smierci.
* * *
Ksiazka-album, dokument "Szesc podrózy dookola swiata"
nareszcie ujzala swiatlo dzienne i wprowadzila w zdumienie swoja
trescia wszystkich czytajacych. Kilka wybranych dni z wojazy
swiatowych sa wprowadzeniem do nastepnych pozycji pisanych przez
wagabunde – Andrzeja Sochackiego, który przelal te niesamowite
i niewiarygodne zdarzenia, trudne do wyobrazenia, na papier.
Ksiazke mozna nabyc w Centrum Wagabundy, cena $20.-.
Okiem recenzenta – wydawcy albumu
Doczekalismy sie nareszcie obiecanego sygnalu zapowiadajacego
przedstawienia na papierze juz w niedalekiej przyszlosci, wyczynów
podrózniczych naszego rodaka-globtrotera, nieznajacego strachu.
Takim sygnalem jest wydanie albumu o Andrzeju Sochackim, który
przybliza te barwna postac. Postac, która niejednokrotnie zadziwila
juz caly swiat. Jest on jedynym w swoim rodzaju podróznikiem
na swiecie. Sam wyznaczal sobie cele, sam przygotowywal sie
i samotnie przemierzal wielkie okoloziemskie podróze, wykorzystujac
za kazdym razem inny srodek transportowy (samochód, samolot,
jacht, pociag i dwukrotnie motocykl). Któz by sie zdobyl na
takie róznorakie szalenstwo jadac bez ubezpieczenia i pomocy
z boku - po niebezpiecznym swiecie, w czasach kiedy mozna stracic
zycie, nie wynikajace z trudnosci podrózowania tylko z rak jakiegos
psychicznie chorego maniaka. Chwala mu za odwage.
Nasz bohater czesto nazywany byl "ambasadorem" rozsianej
po swiecie Polonii. Spotkal Polaków w okolo 100 krajach. Nie
spotkalismy jeszcze podróznika majacego tyle pamiatkowych ksiag
podrózy i tyle wpisów spotykanych ludzi w róznych miejscach
swiata co Andrzej. Przekonalem sie o tym osobiscie, ogladajac
unikatowe eksponaty na wystawie w Muzeum Sportu i Turystyki
w Warszawie.
Obok albumu "ambasadora polonijnego" nie da sie przejsc
obojetnie. To przeszlo dwie dekady rozslawiania imienia Polski
po swiecie. Zachecam wszystkich lubiacych podróze i nie tylko
ich, do wnikliwego przestudiowania albumu. Andrzej daje przyklad,
jak mozna ciekawie i inaczej zyc. Kazdy niezaleznie od wieku,
znajdzie cos interesujacego dla siebie w tym edukacyjnym wydaniu.
Jestem przekonany, ze przedstawione kolorowo podróze Andrzeja
Sochackiego, znajda sie na pólce w kazdym domu i niejednemu
wszczepia bakcyl podrózowania w nieznane. -mgr inz. Witold Stanski
* * *
* * - Spotkanie z bioenergoterapeuta Indianinem Donny Preston.
Tym razem powtórzyla sie historia z poprzedniego roku. Wiekszosc
osób zadeklarowalo swoja obecnosc i nie dotrzymlo slowa. Szkoda,
gdyz haller z wrodzonymi predyspozycjami uzdrawiania czekal
do póznych godzin wieczornych na umówionych gosci. Ci, którzy
skorzystali z uslug, czuja sie lepiej i sa zadowoleni. Dowodem
poprawy sprawnosci krzyza u Jedrka, po dwuletniej jezdzie na
motorze jest chec odbycia dluzszej podrózy jeszcze raz. A nie
tak dawno jak Jedrek chcac usiasc na motocyklu z trudem przekladal
noge przez swojego Harleya nie mówiac o bolesnym wchodzeniu
po schodach..
* * *
* * - Spotkanie czlonków i sympatyków klubu – anglojezycznych.
Doczekalismy sie spotkania po angielsku dzieki przybylej z wizyta
jednej z najwiekszych podrózniczek swiata – Japonki Katsuko
Chimury-Turskiej, która swymi opowiadaniami o podboju swiata
nie jednemu wszczepila bakcyl podrózowania. Byla to okazja do
wspólnej zabawy wszystkich gosci nie znajacych jezyka polskiego.
W przyszlosci bedziemy organizowac czesciej podobne spotkania.
Spotkanie urozmaicil jak zwykle slajdami, przywiezionymi tym
razem ze slonecznej wyspy Morza Karaibskiego nasz wagabunda
- Jedrek. Pokazujac "Dwa oblicza Kuby" dowiódl, ze
mozna podrózowac po Kubie z bardzo mala iloscia pieniedzy, z
daleka od szlaku turystujacych dolarowych wycieczkowiczów.
* * *
* * - Przywitanie czlonków z powrotu wyprawy do Peru.
Pelni wrazen uczestnicy wyprawy na druga strone równika do dzunglii
peruwianskiej przyjechali z wysmienitymi humorami i ze zgubionym
nadmiarem wagi. Podczas przywitania próbowalismy oryginalne
"napoje zdrowia" spreparowane z roslin i drzew dzunglii.
Nie bylo konca opowiadan przeplatanymi slajdami - Ewy Marciniak
i "Dzikiego Mietka". Najbardziej ciekawe byly opowiadania
ze spotkan szamana i kuranderos, które zachecaly do zorganizowania
wycieczki wsluchanej wiary. Egzotyczne eksponaty przywiezione
zasila zbiory w Centrum Wagabundy.
*
* * * Kacik Wagabundy:
c.d. DWA OBLICZA KUBY (cz. II)
Jedziemy zobaczyc. Rzeczywiscie jest to niedaleko lotniska.
Taksometr wybija póltora dolara. Daje dwa a taksówkarz wydaje
mi reszte w kubanskich centavos – dwie monety 25-ki. Pytam dlaczego
nie wydal reszty w centach amerykanskich.
– Nie ma takich na Kubie – pada odpowiedz.
Minela 23:00. Apartament jest maly, z zamknietymi okiennicami
bez szyb w oknach. Woda wylaczona, czuc wilgoc i to, ze od dawna
nikt nie mieszkal. Proponuje dziesiec dolarów, ale Roberto kreci
nosem. Jednak w koncu sie zgadza. „Co za mentalnosc – mysle.
–Facet sprzata na lotnisku za dwadziescia dolarów miesiecznie.
Tu ma w jeden dzien polowe pensji i jeszcze marudzi. Co za wyrachowani
ludzie! Najwyrazniej tu, na Kubie, turyste zagranicznego traktuje
sie w mysl powiedzenia: "gdy spotkales jelenia to go dus,
jak sie ze…. to go pusc". Bialy turysta to znaczy bogaty!
Pytam Roberto czy ma do wypozyczenia rower. Okazuje sie, ze
ma. Proponuje mu 2 dolary dziennie pod warunkiem, ze wymieni
opony na nowe. W planie mam przejechanie Kuby w poprzek, na
druga strone wyspy do Botabano odleglego od stolicy 75 km. Z
takim zalozeniem wyjechalem z domu i do tego celu kupilem specjalny
plecak który mozna zawiesic z przodu na kierownicy. Roberto
sie zgadza, wiec zostaje na noc w jego apartamencie.
Noc jest ciepla. Ogladam program telewizyjny, na jednym z dwóch
istniejacych w TV kanalów i slysze hasla wolnosciowe: "Fidel
si, Yankee no!", Fidel si, Yankee no! i tak pare razy w
przerwach programu. W nocy budzilem sie z powodu skurczy w lydke,
które meczyly mnie jak nigdy. Pomyslalem sobie, ze to od dzwigania
ciezkich waliz z ksiazkami, do którego nie mam wprawy. Wioze
z soba swoje ksiazki a takze ksiazki dla szkoly M. Kopernika
w Phoenix. Papier wazy niesamowicie duzo. Na drugi dzien Roberto
przyszedl z rana i rowerem podwiózl mnie do przystanku autobusowego.
Pojechalem za jedno peso, wielka zatloczona naczepa z "winogronami"
na zewnatrz do centrum Hawany. Pojazd przypominal mi przyczepe
kempingowa ciagniona przez samochód ciezarowy. Stojacy pod oknem
dwaj chlopcy w wieku 11 – 13 lat bez wstydu wymieniali sobie
kolorowe prezerwatywy, dziewczyny stojace nieco dalej patrza
na cudzoziemca laskawym okiem. Obok mnie starszy pan nerwowo
obserwowal swoja torbe, trzymajac ja kurczowo przy nodze. Dalo
mi to duzo do myslenia. Caly dzien zszedl mi na zwiedzaniu,
robieniu zdjec i rozmowie z mieszkancami. Po ulicach jezdzi
mnóstwo starych, muzealnej wartosci, amerykanskich samochodów
zarejestrowanych na "taxi". Inne rzucajace sie w oczy
auta to ruskie lady i polskie maluchy w pastelowych kolorach
nazywane potocznie "POLKI". Za wszystko placilem dolarami
amerykanskimi. Posilki w przyulicznych, malych restauracyjkach
(3-5 dol.), za film (5-7 dol.), widokówki (.50 centów), "taxi"
tez w dolarach. Nikt nie chcial slyszec o kubanskich pesach.
W takim razie gdzie mozna je wydac? Przeciez nikt nigdzie nie
chce ich przyjac! Gdzie i jak wydaja tubylcy swoje pensje, które
otrzymuja w tej malo wartosciowej walucie. Musze sie tego dowiedziec!
Nadmienie tu, ze przecietna emerytura wynosi od 8 do 15 dolarów
miesiecznie i trzeba za to wyzyc. Dla przypomnienia w Polsce
w czasach panoszacego sie komunizmu ludzie zarabiali 20 dolarów
miesiecznie. Bylo to za malo zeby zyc, a za duzo zeby umrzec.
Tu jest tak teraz.
Do apartamentu wynajetego od Roberto wrócilem ta sama droga.
Chcialem podjechac blizej domu "bisi taxi" (rowerowa
ryksza) ale chlopak zazadal zaplate w dolarach, wiec zrezygnowalem.
Poszedlem pieszo. W mijanych przedszkolach i szkolach widzialem
duzo dzieci. Tu jest duzo samotnych matek. Wychowuja one dzieci
i pracuja za marne 10 czy 20 dolarów na miesiac. Po chodniku
i ulicach niebezpiecznie jest poruszac sie po zmierzchu, gdyz
wszelkie prace remontowe wykonywane sa bez zadnego zabezpieczenia.
Nie widze tu ulicznych golebi, ale za to duzo walesajacych sie
bezpanskich psów. Duzo ludzi pali tu papierosy. I to zarówno
na ulicach jak i w pomieszczeniach. Konie w zaprzegu maja za
soba przyczepiony na dyszlach specjalny worek na odchody. Wieczorem
Roberto oznajmil mi, ze nie dostal nowych opon i nie wymienil
ich. Jest to mi na reke, gdyz zmienilem plan. Umówilem sie z
nim, ze zaplace mu za przechowanie walizek 5 dolarów dziennie.
Sam pojade autobusem w poprzek Kuby, by katamaranem dostac sie
na poludniowa wyspe – "Isla de la Juventud" (potocznie
nazywana wyspa Gerona od jej stolicy Nueva Gerona). W ten sposób
bede mial wiecej pojecia o zyciu ludzi, którzy sa czescia tego
kraju. c.d. nastapi - Jedrek
*
* * * Kacik Ciekawych Sylwetek:
WLADYSLAW GRODECKI – (syn rolnika, ur. 27 maja 1942 r. w Brzeznicy
Debickiej, ma 182 cm wzrostu), mgr inz. kartograf, przewodnik
I-ej kl. po Krakowie i Malopolsce, organizator i uczestnik kilku
wypraw dookola swiata. Wedruje po swiecie od 30 lat; odwiedzil
prawie wszystkie kontynenty (poza Antarktyda).
Podróze zagraniczne z plecakiem rozpoczal w 1972 roku. Pierwszym
dalszym krajem zwiedzonym byl Egipt a w 1974 – Indie, pózniej
praca zawodowa w Libii. Po roku 1976 zwiedzil niemalze cala
Europe. W 1992 odbyl samotnie pierwsza podróz dookola swiata
w ciagu 18 miesiecy. W 1997 r. odbyl przez 6 miesiecy II-ga
podróz przez Azje, Afryke i Europe.
Obecnie jest na trasie III-ciej podrózy samotnej dookola swiata,
która rozpoczal 25 maja 2002 w Nowym Jorku. Mielismy okazje
goscic Wladka w przystani "Centrum Wagabundy" – Andrzeja
Sochackiego. W Phoenix spotkal sie kilkakrotnie z Polonia podczas
prelekcji i wywiadów dla prasy i radia. Cecha rozpoznawcza Wladka
jest dluga broda i duzy plecak.
Celem wypraw jest: -odkrywanie nieznanych sladów polskich emigrantów
za oceanem i na wyspach Pacyfiku, -promocja Polski; polskiej
kultury, nauki i osiagniec technicznych w najdalszych zakatkach
swiata, -aspekt poznawczy, "lepiej raz zobaczyc niz sto
razy uslyszec", -kazda wyprawa jest znakomita okazja by
spojrzec na Polske z oddali i na swiat z bliska… .
- Nie szukam sponsorów – mówi. –Raczej ludzi zyczliwych, którzy
zechca otworzyc mi drzwi, wskazac miejsce przy stole. O jedno
lózko tez zawsze latwiej. Dlatego lubie wedrowac po swiecie
sam. Byc wsród tych, którzy mówia innym jezykiem, holduja innym
zwyczajom; pracuje wraz z nimi, gotuje im – to w ramach podzieki
za goscinnosc.
*
* * * Kacik Gosci:
Wdzieczny jestem gospodarzom klubu za goscine i pomoc w organizowaniu
akcji na rzecz tajemniczej smierci w Kalifornii, mojego syna
– Kamila Szybinskiego. Ta droga jeszcze raz dziekuje Polonii
Arizonskiej za duchowe i materialne wsparcie. - Krzysztof Szybinski
*
* * * Kacik Poetycki: "? ? ?"
To czysty srom,
Gdy wspólny dom
Zmienil w bar
Krzywych par.
Czort pochwala,
Ikon nie wywala
Tylko je zaslania
I diaka oslania.
Jest nowy frant,
Ale ten sam kant.
Tutaj zwykly bat
Nie usunie wad.
" Tobie pierw spowiedz,
Wlosienica i dyby"-
To moja odpowiedz
Na licha umizgi. – archiwum
*
* * * Kacik Humoru:
Fraszki Jana Sztaudyngiera:
Cos winien zonie?: I hold
I zold !
Cóz mi tam: Cóz mi tam boskie najstraszniejsze gniewy,
Bóg Adamowi raj wzial, nie wzial Ewy.
Czar siana: Siana pelna fura:
Nie ma lepszego rajfura !
Czas: Gdys sie z jej cnota juz uporal,
Najwyzszy czas wyglosic moral.
Czasem glupoty: Czasem glupoty czlowiek sobie zyczy,
Bowiem w madrosci tyle jest goryczy.
*
* * Porzekadlo polinezyjskie: Dziewki sznurem, parobki murem
, a czarny knur okrada dwór. –archiwum
*****Kacik
Ciekawostek:
W naszej mini farmie przybyla piekna perliczka. Siedem jedwabnych
kurek wlasnego howu biega sobie juz samodzielnie po ogródku.
Jedna pawiczka pofrunela do sasiadów i stala sie lupem psów.
To samo spotkalo golebice biala, która zlapal sasiadów kot.
Strusica jest niemozliwa i syczy na przybylych gosci.
-opiekunka zwierzat, Asia
HOROSKOP GALIJSKI
JABLON ( 24 XII – 1 I i 25 V – 4VII )
Zyczliwi dla otoczenia, lekkoduchy – zyja z dnia na dzien. Stad
czesto zaciagaja pozyczki i zapominaja o zwrocie. Oczytani,
maja spory zasób wiedzy, ale nie daza do przekazania jej innym.
Czest tworza dla siebie wlasna filozofie, która usprawiedliwia
wiele postepków i przedklada przyjemnosci tego swiata nad obiecane
w "zyciu wiecznym". Zmieniaja obiekty uczuc, nie sa
wierni w milosci. Ustatkowanie przychodzi dopiero w póznym wieku.
Nie moga zdecydowac sie na wybranie towarzyszki/a zycia szczególnie,
gdy zawladnie nimi wieksza pasja. Jesli znajda partnera na swoja
miare, malzenstwo bywa bardzo szczesliwe. Bywaja bezinteresowni
i skorzy do pomocy. Lubia sie smiac, maja umiejetnosc oddawania
smutków i uciekania w kraine fantazji.
JODLA ( 2 I – 5 VII – 14 VII )
Urodziwi, maja wiele pozytywnych cech chrakteru. Poczucie humoru
i dobroc sprawiaja, ze lgna do nich starzy i mlodzi. Trafnie
dobrane sówko powoduje, ze codzienne troski ulatuja lub staja
sie latwiejsze do zniesienia. Lagodni i bez cienia zazdrosci,
potrafia pomóc w osiaganiu celów nawet swoim przeciwnikom. Sami
takze ogromnie ambitni, maja wielkie plany, ktore przewaznie
udaje im sie zrealizowac. Wygórowane ambicje mogajednak doprowadzic
"Jodle" do podeptania nawet najwiekszych uczuc. Naleza
do ludzi chlodnych, stad wszelkie zwiazki uczuciowe analizuja
„na zimno”. Pozwalaja sie uwielbiac, ale sami malo sie angazuja.
Sa wolni od emocji. Cechuja ich zdolnosci, nieraz w kilku kierunkach,
ktore prawie zawsze w mniejszym lub wiekszym stopniu rozwijaja.
Maja wpojone poczucie obowiazku, ale "nie grzesza"
zbytnia pracowitoscia. Potrafia jednak stworzyc takie pozory,
ze uchodza za idealy w tej mierze.
*
* * * Kalendarzyk; (co? gdzie? kiedy?)
* * 19 kwietnia (sobota) o godz. 19:00, bedzie wieczór przywitalny
w Centrum Wagabundy - Asi Sochackiej i jej opiekunki podrózy
- Katee, które opowiedza nam i przedstawia w slajdach na goraco
swoje wrazenia z kilkutygodniowego pobytu w Japonii.
* * Sekcja Motocyklowa komunikuje o organizowanych rajdach w
Polsce:
1. Rajd "Ojców Naszych Starym Szlakiem" wystartuje
w dniu 15 maja br. Z Placu Zamkowego w Warszawie o godz 10:00
do Berdyczowa na Ukrainie.
2. 30 sierpnia br. Z Warszawy wystartuje podobnie jak w latach
ubieglych – "III Rajd Katynski" do Katynia i Miednoje.
* * Dnia 17 maja (sobota) – kwartalne spotkanie przystani. Miejsce
- Puerto Peńasco, hotel "Playa Azul". Spotkanie z
biznesmenami i przyjaciólmi z Meksyku. Wspólna zabawa w zatoce
kalifornijskiej z dzieciakami wykorzystujac sprzet wodny. -
Zapraszamy chetnych na spotkania. |