Przystań 048

Nasze motto: “SZLACHETNA SPRAWA TO MIŁOŚĆ I ZBAWA”

XII rok, nr 48, grudzień 2012 r.

* * * * Co słychać w “Przystani”?

* Następny sukces naszego objeżyświata
* Powrót Jedrka do domu

* * * * Kącik Wydarzeń:

WIWAT JĘDREK !
Europa dookoła zaliczona szczęśliwie

Image1

Jak zwykle, w pojedynkę, bo podobno najciekawiej ale najtrudniej, Jędrek spisał się w całości na piątkę!.
Tak się zaczęło:
Po obiecankach cacankach użyczenia samochodu VW-gena i Skody na odbycie podróży dookoła Europy Jędrek został w Polsce po wylądowaniu bez pojazdu. Z pomocą przyszła mu przypadkowa nieznana niewiasta – Katarzyna, którą poznał w Londynie podczas czekania na połączenie tranzytowe do Polski. Pożyczyła mu 3 tys zł na szczęście by nie wycofał się z odbycia podróży. Resztę dopożyczył od przyjaciół w Warszawie i kupił sędziwe Volvo wyglądające na oko całkiem, całkiem na jego europejską escapadę.
Na myjce zrobił dokładniejsze oględziny nabytku nadając mu imię „Zabawka-3”. 17-letni samochód Volvo-460 z 240 tysiącami przejechanych kilometrów, koloru ciemnozielonego, wymagający nieco prac naprawczo-kosmetycznych stał się jego stalowym przyjacielem przez następnych kilka miesięcy z dala od domu w nieznanym mu świecie.
Wymieniono: olej silnikowy, klocki hamulcowe, paski klinowe, wycieraczki, dopełniono inne płyny, zmieniono opony, zainstalowano GPS-AutoGuard Poland pozycyjne pod maską i łóżko z boku siedzenia kierowcy. Całość przyszykowania „Zabawki” kosztowała Jędrka około 8 tys zł. (1 USD = 3.35 zł).
Miła niespodzianka
…Trafił pod adres „Dom Volvo” w Warszawie. Chciał wiedzieć w jakiej kondycji znajduje się nabytek. Podzielił się ideą z menadżerem – Wójcikiem Łukaszem. Usłyszał: „Pomożemy, żeby ta samotna podróż przebiegła bez przykrych niespodzianek. Wyznaczono do pomocy Adama Radzika, wspaniałego kierownika serwisu technicznego. Wymieniono układ hamulcowy, akumulator i teleskopy. …Tego się Jędrek nie spodziewał.

…Dzięki uprzejmości dyrekcji Gminy Targówek odbyła się 15 czerwca 2012 roku pożegnalna konferencja prasowa przed ostatecznym wyruszeniem w podróż. Padło sporo stereotypowych pytań z ust młodych dziennikarzy do których był nasz wagabunda przyzwyczajony.
Szczęśliwy jak zawsze, wyjechał spod swojego domu w siną dal, bez pomocy z boku, na kilka miesięcy.

Mijały dnie, …kończyła się wyprawa
…W ulewnej nocy dobił prom z Liverpool k/Londynu do Dunkierki we Francjii. Północą Belgii, Holandii Jędrek dojechał do Hamburga by przeciąć linię pętli wokół Europy na Placu St. Pauli w rejonie znanej makiety Beatlesów.
Ucieszony był, że wyprawa celebrująca 20 lecie istnienia „Centrum Wagabundy” udała się szczęśliwie i wykonana została w całości. Nadmienię, że klub wagababund był głównym sponsorem pod wzlędem metodycznym, logistycznym i ekonomicznym jego wyprawy.
Następnie Jędrek opuścił Hamburg w stronę Polskiego Świnoujścia. GPS AutoGuard odnotował szlak podróży dookoła Europy imponująco na mapce (powyżej) dostępnej dla każdego w internecie. Anioł Stróż miał go cały czas w opiece. Było różnie, nie zawsze lekko i bezpiecznie w tej solowej eskapadzie.
Troszkę statystyki:
Podczas 100 dni samotnej podróży dookoła Europy po jej obrzeżach Jędrek przejechał około 38,598 km od startu spod „Dom Volvo” w Warszawie. Wysłużona „Zabawka” mająca przeszło 280 tys km na liczniku spisała się imponująco, Przejechane kraje to: Niemcy, Dania, Szwecja, Norwegia, Rosja, Ukraina, Mołdawia, Rumunia, Bułgaria, Turcja, Grecja, Albania, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Słowenia, Włochy, w tym San Marino, Sycylia, Watykan, Monaco, Francja, Hiszpania, Gibraltar, Jersey, Anglia, Wales, Man, Północna Irlandia, Irlandia, Szkocja, Belgia, Holandia, Niemcy i Polska (razem 34). W jego worku wagabundy liczba zwiedzonych krajów wzrosła do 140.
Wydatki: Volvo-460 (1995) – 1,500.- USD, Remont i części – 2,500.- USD, Wypadków
– 0, Przebić opon – 0, Szpital (4 dni) – 2,700.- USD, Lekarstwa – 600.- USD, Paliwo – około 8 tys USD, Naprawy – 800.- USD, Transport, żywność,hotele – 5 tys USD, Inne wydatki – 2000.- USD. Razem około – 23,000.- USD (średnio około: 230.-USD / dzień lub 60.-centów/ km).

Powrót do domu, …do Arizony
Cicha promocja 17-letniego samochodu udała się. Gdy jechał północnymi bezdrożami Rosji odwiedzając Murmańsk i Archangielsk do Uhta – miasta na pónocno-wschodniej stronie gór Uralu wszyscy dziwili się jak on tam się znalazł osobowym samochodem. Dzięki Bogu była słoneczna pogoda i drogi nie były nasiąknięte wodą. Udało się, starszy kierowca i starszy samochód jakoś się dogadywali po drodze pokonując mozolnie wszelkie niebezpieczeństwa i nierówności terenu.
Po zameldowaniu się u dealera „Dom Volvo” i przed dyrekcją GPS AutoGuard w Warszawie następne dnie Jędrkowi wypełniły spotaknia towarzyskie i konferencja prasowa w Gminie Targówek. Stalowy przyjaciel pozostał pod opieką entuzjasty jego dokonań – Wiesława Mrówczyńskiego, nestora rajdowego jak i dziennikarza.
Resztę pobytu w Warszawie poświęcił sprawom związanym z filią „Centrum Wagabundy”. Liniami „American Airlines” wylądował na ziemii amerykńskiej w Chicago gdzie przywitała go ciepła pogoda a fani jego podróżowania wzieli Jędrka w opiekę. Odbył kilka spotkań w radiu, telewizji i redakcjach. W towarzystwie starych przyjaciół Piotrka, Zbyszka i Teresy, u których zatrzymał się, wrócił samochodem do Arizony, gdzie czekała na niego niespodzianka w „Centrum Wagabundy”.
Żona Ewa z dzieciakami (Asia i Cezar) zorganizowali przyjęcie celebrując, przy okazj powrotu z udanego okrążenia następnego kontynentu, 20 lecie działalności „Centrum Wagabundy” (The Foundation of the Vagabond Center) – klubu wszystkich podróżników. Tereska popisała się występem solowym z karaoke.

Po małym odprężeniu następne dnie mineły na zaległej pracy wokół domu i wypadach w towarzystwie swoich najbliższych na plażę do Meksyku jak i kuracji fizykoterapeutycznej popodróżowej.
…Przygoda po obrzeżach Afryki zaczęła już kwitnąć w Jędrka planach.

– zebrała Joanna, rzecznik prasowy klubu
* * * * Kącik Wydawcy:
Mile widziana jest młodzież w pisaniu swoich ciekawych spostrzeżeń z otaczającego życia lub ze spędzonych wakacji w naszej gazetce. Odrzucić tremę – pomożemy. Zdobywajmy wiedzę ciągle według starego porzekadła: „Ucz się dziecko ucz, bo nauka to potęgi klucz. Kto ten klucz zdobędzie, to szczęśliwy i bogaty będzie”. Dewizą życia jest: myślenie własnym rozumem, mowa własnym językiem i patrzenie własnymi oczami.
Pamiętajmy !!! – naszym językiem jest język polski gdziebyśmy się nie znajdowali a każdy inny język wykorzystujemy tylko do egzystencji tam gdzie żyjemy. Bez Języka Polskiego nie ma Polski!
Bawmy się razem! – to nasza myśl przewodnia. Warto mieć łączność z “Przystanią”, pod której skrzydłami nabywa się pewności i wiary w siebie. Jest to droga „odnalezienia się”.
– mgr inż. Andrzej Sochacki

* * * * Kącik Ciekawostek:
1. Gwatemala. Wielkie miasto Majów otwarte dla turystów około 10 lat temu.
W Gwatemalii prezydent kraju zapowiedział utworzenie parku turystycznego w ruinach starożytnego miasta Majów, gdzie znajdują się jedne z największych na świecie piramid – podała agencja Reuters UK. Stało się to w 2004 roku.
2. Jakie psy kochają Amerykanie?
Na listę 10 najpopularniejszych w USA psich ras powrócił po ponad 70 latach buldog, lecz na pierwszym miejscu od 17 lat niezmiennie utrzymuje się labrador retriever – podała w czwartek agencja AP powołując się na Amerykański Klub Kynogoliczny (AKC).
3. Żeglarze z Indii znali morskie szlaki do Chin i nad Morze Śródziemne już 2500 lat.
Według archeologów, starożytni mieszkańcy południowo-zachodnich wybrzeży Indii mogli już 2500 lat temu znać morskie szlaki do Chin i nad Morze Śródziemne.
4. HILLARY – jeden z największych podróżników XX w.
Zmarły w styczniu 2008 roku Nowozelandczyk, Sir Edmund Hillary, przetarł innym szlak na Mounte Everest. Zdobył też Biegun Południowy i przeleciał nad Północnym, przepłyhął Ganges, przeszedł całe Himalaje i zajmował się filantropią.
5.Jak zdobyto Mount Everest – Boginię Matkę Śniegu.
Na najwyższą górę świata – Mount Everest weszło w sumie ponad tysiąc himalaistów. Prawie dwustu zapłaciło za tym życiem. Obecnie górę tę zdobywają nie tylko doświadczeni wspinacze, ale też amatorzy, znajdujący się pod opieką wyspecjalizowanych ekip i płacący za to dziesiątki tysięcy dolarów.
6. Mrówcza niania dla motyla.
Jeden z gatunków motyli zmusza mrówki do wychowania własnego potomstwa. Uzyskuje to, maskując swoje młode wonią, jaką wydają mrówki – informuje najnowsze odkrycie.
7. To nie topniejący lód powoduje ocieplenie w Arktyce.
Gwałtowne ocieplenie Arktyki można częściowo tłumaczyć napływem energii od równika ku biegunawi północnemu – twierdzą naukowcy na łamach pisma „Nature”.

* * * * Kącik poetycki:
POGROM TATY ?
XX wiek
Wiek Mędrców tej ZIEMI
Era atomu, Era kosmosu, Era klonowania.
Gdy klonowanie zawładnie światem
Słowo „ojciec” zniknie z pisowni.
Na jego miejsce w kwestionariuszu
W rubryce – Imię ojca ……………..
Napiszą Imię dawcy komórki…………… (Adam)
Wpiszą imię repliki – Adam I, – Adam II itd.
Imiona zastąpią numery.
Kobieta z konieczności matką zostanie.
Mały człowiek nie wypowie Słowo „T a t o.
Dziwny będzie ten Świat, Era bez taty.
– Władysława Gozdera

* * * * Kącik Humoru: 10 fraszek Jana Sztaundyngiera:
– Dostatek: Nigdy nie braknie głuptasów, Noszących drzewo do lasu
– Doświadczenie: Doświadczenie – to dar nieba, Masz, gdy ci już nie trzeba
– Nie rutyną: Wygrywa się z dziewczyną, Doświadczeniem – nie rutyną.
– Droga cnoty: Śliska jest droga cnoty, Chodzić nią nie mam ochoty.
– Droga miłości: Od komplementów do alimentów, Droga niełatwa, pełna zakrętów.
– Drożyzna: Mówię zawsze: Drogie Panie – Wtenczas, gdy mnie nie stać na nie.
– Dwa tempa: Pomału się zakochwałem – Odkochiwałem Cwałem!
– Dzieje meteora: Nie należał do żadnej z klik, A więc zabłysnął i …znikł!
– Dzieje miłości: On gotyk, ona barok, Renesans zjawi się za rok.
– Dzieje miłości (II): Nie miałem – Bo nie śmiałem

* * * * Co? Gdzie? Kiedy?
Następne spotkanie w Centrum Wagabundy, 15 luty, 2013, sobota, godz 17:00. Temat: Wszędzie z GPS-em. Więcej informacji: 602-244 1293. Do miłego zobaczenia !

Przypominamy: Spotkania w „Centrum Wagabundy” odbywają się cyklicznie co kwartał (luty, maj, sierpień, listopad) w najbliższą sobotę środka miesiąca o godz. 19:00. Przynosimy z sobą – co kto lubi, według swojego gustu. Informacje klubowe: 1-602-244 1293

O G Ł O S Z E N I A i R E K L A M Y
* W Centrum Wagabundy są do nabycia książki Andrzeja Sochackiego: „Sześć podróży dookoła świata”, „Poradnik Trampingu Turysty Zmotoryzowanego” i ”Harleyem dookoła świata” .
* Czytaj ciekawą stronę: www.azpolonia.com, nie pożałujesz.

Uwaga: Poprzednie wydania gazetki jak i wiele innych ciekawych pozycji są w archiwum „Centrum Wagabundy” w: www.azpolonia.com.
– Pozdrawia zespół prasowy gazetki „PRZYSTAŃ”

Tel: 602-244 1293, centrumwagabundy@yahoo.com, 3715 E. Taylor St. Phoenix, AZ 85008, USA
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
$$$ Dziękujemy wspierającym Fundację, rozumiejących nasz aspekt: Wszystko dla biednych, utalentowanych i bez szczęścia. Darowiznę wskazane odpisać od podatku.

Posted in Gazetka Przystań | Comments Off on Przystań 048

Bal, Wieee…lki Bal !!!, …i po balu

Z gościny Andrzeja „Jędrka” Sochackiego nad Atlantykiem

Zaczęło się od listu prezesa do uczestników Balu Podróżnika Polonijnego w specjalnym biuletynie „Polonijnego Klubu Podróżników” – Jerzego Majcherczyka w którym czytamy: „…W imieniu Polonijnego Klubu Podróżnika bardzo serdecznie dziękuję Andrzejowi Sochackiemu – wielkiemu polskiemu podróżnikowi za przyjęcie zaproszenia w roli honorowego gościa do uczestnictwa w „16 Balu Podróżnika” oraz za spotkania się z Polonią. Bal odbędzie się w Sali Balowej „Royal Manor” w Garfield, NJ, gdzie do tańca przygrywać będzie najlepsza obecnie polonijna orkiestra „Zambrowiacy”. W programie przygotowany jest występ recitalowy gościa z Polski, muzyka i piosenkarza – Zbyszka Wodeckiego, konkurs na stroje, tańce, występy młodych talentów i loteria z atrakcyjnymi nagrodami”.

…Bal zorganizowany był pod honorowym patronatem ambasadora RP w USA, gości 320 osób (rekord balów).
Piękny zimny wieczór w Garfield, NJ ułatwił przybycie wszystkim z daleka. Sobota, 2 luty 2013, godz. 18:00, przybyli pierwsi goście a wśród nich legenda polskich podróżników – Andrzej Sochacki, zakwaterowany w hotelu „Mariott”. Specjalny gość z Polski Zbigniew Wodecki zjawił się na krótko przed balem. Bal podróżnika uważany jest za jedną z największych i najbardziej prestiżowych imprez polonijnych na wschodzie Stanów Zjednoczonych na którym bawi się elita Polonii w grupie kilkuset biznesmenów i polityków, ludzi kultury i mediów, którzy przybywają z różnych zakątków nie tylko USA ale i świata.
Prelekcja przed zabawą
O godz. 19:00 rozpoczęły się prezentacje. Najpierw prezes Klubu Podróżnika zaprezentował działalność klubu. Następnie prezentację zatytuowaną „Kim jest Andrzej Sochacki” rozpoczął w stroju harleyowskim największy polski podróżnik – Andrzej „Jędrek” Sochacki, przybyły na specjalne zaproszenie organizatora balu z odległej Arizony. Opowiadał o sobie i o swoich niesamowitych światowych podróżach w pojedynkę. Czas był ograniczony, więc w reporterskim skrócie przedstawił po kilka epizodów ze swoich wypraw, chronologicznie od pierwszej do ostatniej. Robił to w tak bezpośredni sposób, że wszyscy zamienili się w słuch przeplatając wybuchami śmiechu i oklasków. Wielu z gości nie popuściło Jędrkowi w okazyjnej sesji zdjęciowej.
Ten nietypowy obieżyświat spędził w podróżach ponad 11 lat ciekawego życia. Pokonał ponad 375 tysięcy kilometrów. Zwiedził 140 krajów na sześciu kontynentach. Jako jedyny podróżnik na świecie okrążył samotnie ziemię siedem razy – za każdym razem innym środkiem transportu (samochód, samolot, jacht, pociąg, motocykl), jadąc zawsze w barwach swojego kraju. W tej chwili Andrzej wykorzystał na uczestnictwo w balu wolny czas podczas obecnej – ósmej samotnej podróży dookoła świata po obrzeżach kontynentów, którą rozpoczął w 2008 roku z Bostonu, USA. Zaliczył już okrążanie Ameryki Północnej, Środkowej, Południowej i Europy. Jest w trakcie przygotowywania się do podboju Afryki. Szuka kooperantów, gdyż okrążenie tego wielkiego kontynentu po obrzeżach wymaga nielada wysiłku. Może ktoś miałby chęć zareklamować swoją firmę na samochodzie Andrzeja, zapraszamy z podziękowaniem i prosimy się pospieszyć.
Godzina koktajlowa
Tuż po prezentacji, od godz. 20 do 21:00 goście balu mieli okazję w koktajlowym pomieszczeniu wznosić toasty i skosztować wielu przysmaków ze zdrowej polskiej żywności. Przez cały czas na ogromnym ekranie, można było oglądać filmy z Jędrka wypraw oraz reklamy klubu podróżników i polskiego LOT-u.
Rozpoczęcie balu
Kilka minut po 21:00 nastąpiło uroczyste otwarcie balu. Po pierwszych słowach powitania organizator imprezy – Jerzy Majcherczyk zaczął szukać zacnego gościa honorowego, który jak się okazało – właśnie wpadł na bal podczas kolejnej wyprawy dookoła świata. Po chwili oczekiwania arizoński gość znalazł się. Niespodziewanie wielkim łukiem wjechał na salę balową na srebrnym motorze Harley Davidson. Wszyscy podnieśli się z miejsc. Na widok wjeżdżającego z odpowiednim warkotem silnika – charakterystycznego dla harleya, zaczeli wymachiwać rękami na powitanie. Flesze aparatów błyskały jeden za drugim. Wrzało radośnie na sali z balowej niespodzianki. Temperatura wzrosła. …O dziwo, Andrzej Sochacki nie miał na sbie stroju harleyowskiego a był ubrany tym razem w smoking, a towarzyszyli mu rośli członkowie klubu motorowego „Husaria” z New Jersey. Widok niesamowity! Wyglądało to jak gwiazda wśród bikerów. Nie ma się co dziwić – Andrzej Sochacki ma na swoim koncie dwie podróże raz po raz dookoa świata harleyem „Sportster-883”.
…Gdy sala już ochłonęła z wrażenia i gość honorowy przywitał się z uczestnikami balu, na środek została zaproszona pani konsul Małgorzata Kozik, która w iminieniu dyplomacji RP powitała wszystkich uczestników balu. Następnie gości powitał i pozdrowił przesyłając gratulacje klubowi – dr Stanisław Śliwowski – prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej na stan New Jersey. Na środek zostali zaproszeni inni oficjałowie tamtejszej Polonii jak i niektórzy z zacnych gości z poza. Wszystkim odśpiewano uroczyście 100 lat.
Po pysznej kolacji, z trzech dań do wyboru, wszyscy ruszyli w tany na parkiet. Andrzej siedział przy stole VIP-ów w towarzystwie: pani konsulowej z mężem, pani prezydent miasta Zabrze – Małgorzaty Szulik ze swoim adwokatem i jego żoną, Zbigniewa Wodeckiego, Jerzego Majcherczyka z żoną Małgosią i polonijnego lekarza – Piotra Huskowskiego. …Przez 6 godzin do tańca grali „Zambrowiacy”. W między czasie specjalny gość z Polski – Zbigniew Wodecki wystąpił ze wspaniałym recitalem. Zgromadzona grupka na środku parkietu, wpatrzona w swojego idola, śpiewała fragmenty jego znanych utworów potupując w miejscu nogami do rytmu.
W przerwach orkiestry popisywały się wokalistyczne i muzyczne młode polskie talenty. 16-letnia Victoria Palicht zaśpiewała pieśń z opery Verdiego, „Mama” z repertuaru Violetty Villas i z musicalu „My Fair Lady”. 24-letni Marek Szulik zagrał dwa utwory na trąbce tak, że sam Zbigniew Wodecki był pod wrażeniem jego opanowania instrumentu. Oba występy zakończyły się gromkimi brawami. Innym wypełnieniem przerwy zespołu muzycznego było rozstrzygnięcie konkursu na najlepszą parę taneczną i najciekawszy strój Balu Podróżnika. Do jury zaproszony uroczyście został honorowy gość balu Andrzej Sochacki – jako jego szef. Pierwsze miejsce przypadło Agacie Glińskiej z Brooklina odzianej w oryginalny strój cygański przywieziony prosto z Hiszpanii. Każdy z występujących otrzymał nagrody, od polonijnych sponsorów balu, w postaci pieniężnych certyfikatów, kart telefonicznych, skrzynek piwa „Warka”, książek i innych prezentów.
Czas szybko zleciał. Na boku sali stały długie stoły przez całą noc zaopatrzone w różne przysmaki, ciastka i napoje dla wygłodniałych gości. Goście w większości bawili się do trzeciej nad ranem. Rozweseleni opuścili powoli salę balową „Royal Manor” w Garfield NJ dziękując gospodarzowi balu i właścicielowi za wspaniale zorganizowany czas i troskliwą opiekę.
Spotkania z Jędrkiem
Z prezentacjami na temat „Moje szlone podróże dookoła ziemi” rozpoczął Jędrek swe występy już w niedzielę, w dniu zakończenia balu. Pierwszą prelekcją zainteresował wszystkich przybyłych z duchem podróżniczym w „Druch Studio”, Trenton, NJ. …Już po pierwszym spotkaniu wzbudziło zainteresowanie jego ciekawej sylwetki jak i podróżami, zabrakło książek na dedykacje. W sali galeryjnej liczni goście stali na końcu wsłuchani w opowiadania przeżyć samotnych wypraw.
Dom Polski „Cracovia” w Wallington, NJ ugościł Jędrka wspaniałym ekologicznym obiadem po zakończeniu spotkania, które przeciągnęło się z powodu pytań młodych zwolenników dalekich podróży w nieznane. Trudno było im uwierzyć w samotne wykonywanie najdłuższych podróży jakimi są wyprawy dookoła kuli ziemskiej. Dłuższych już nie ma. W pojedynkę jest najtrudniej ale wykonalne, trzeba tylko chcieć i wystartować.
„Instytut Piłsudskiego” na Manhattanie, NY wypełniony był przeważnie przez Andrzeja przyjaciół, których znał od ponad 30 lat. To w Nowym Jorku Jędrek zatrzymał się po osiągnięciu brzegu Stanów Zjednoczonych w roku 1973. Tu pracował i przygotowywał się do swojej pierwszej wokołoziemskiej podróży małym VW-garbuskiem – sławnym i nazwanym pieszczotliwie „Pryszczem”. Nierozłączny stalowy przyjaciel dwuletniej podróży Andrzeja po zakończeniu wyprawy ozdabiał przez osiemnaście lat niemieckie Automuzeum w Wolfsburgu i warszawski „Salon VW Sobiesława Zasady”. Dziś ten znany i wysłużony samochód znajduje się pod opieką Artura Matyszkiewicza z Krakowa – prezesa „Garbojamy”. Jeździ po całej Polsce, ozdabia zjazdy i uczestniczy w różnych konkursach i festiwalach.
…Andrzej już nie wrócił do Wallinghton, gdzie czekał do jego dyspozycji gościnny pokój; został wśród swoich starych przyjaciół w Nowym Jorku. Nie mogli się nacieszyć jego przyjazdem. …Nie dał rady wszystkich odwiedzić.
Nie oparł się zaproszeniu polskiemu klubowi motocyklowemu „Husaria” będącego częścią braci z „Unknown Bikers MC” z siedzibą na Greenpoincie, Brooklyn. Podczas spotkania podzielił się harleyowymi wyprawami dookoła świata i filmem o rosyjskich bikierach przywiezionym z Władywostoku. Jędrek zaprosił w lato polską brać harleyową do siebie w Arizonie, do „Centrum Wagabundy” w którym działa filia „Polskiej Unii Motocyklowej Świata” z siedzibą w Chicago pod przewodnictwem „Szpiega” (Mirka Nazgowicza).
…Andrzej z wielką przyjemnością przyjął zaproszenie do szkół z „Centrali Szkolnictwa Polskiego”. Nadmienię, że na początku swojej emigracji Andrzej Sochacki sprawował rolę kierownika przez trzy lata w jednej z polonijnych szkół języka polskiego w Ozon Park NY. Z pierwszej podróży „garbuskiem” dookoła świata Jędrek przywiózł specjalne papieskie błogosławieństwo od Jana Pawła II dla Centrali Szkolnictwa Polskiego w Stanach Zjednoczonych.

10 dniowy pobyt na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych zleciał Andrzejowi Sochackiemu jak jedna chwila pozostawiając tęskontę do następnego wypadu. Wrócił do domu w Phoenix zmęczony i zadowolony, z wiarą szybkiego zorganizowania następnej wycieczki w stronę Atlantyku.
– Ewa Sochmar

Posted in Rózne | Comments Off on Bal, Wieee…lki Bal !!!, …i po balu

Przystań 047

XII rok, nr 47, marzec 2012 r.

* * * * Co słychać w “Przystani”?

* Refleksje Jędrka z podróży do Polski
* Objecane użyczenie samochodu

* * * * Kącik Wydarzeń:
WIWAT JĘDREK !
Tradycją stało się w naszym klubie przywitanie powracającego Jędrka z krótkiej podróży do Polski przez sympatyków wojażowania. Przybył tuż przed świętami i oficjalne przywitanie naszego polonijnego bohatera odbyło się przy okazji świątecznego obiadu. Palce lizać, prosiliśmy o dokładki. Recepta na obiad gospodyni klubowej – Ewy powędrowała do wielu przybyłych dziewczyn, przyszłych rodzinnych kucharek.
Na spotkaniu nasz wagabunda podzielił się czasem spędzonym w Polsce. Szkoda, że tak krótko zabawił w kraju. Opróćz spotkań ze swoimi fanami, czas zabrała sprawa z odzyskaniem posiadłości po rodzicach i przekazaniu na stworzenie filii „Centrum Wagabundy”. Roboty jest co nie miara. …Niemalże po wylądowaniu w Warszawie odbył spotkanie z żądnymi przygód w nieznanym świecie członków PTTK na Krakowskim Przedmieściu. Zabrakło miejsca na sali dla ciekawych Jędrka dalekich podróży.
Miłą niespodzianką było wystąpienie naszego globtrotera w największym Audytorium Uczelnianym na U.J w Krakowie podczas odbywającego się festiwalu podróżniczego „Travenalii” prowadzonego przez dr. Andrzeja Urbanika – znanego krakowskiego podróżnika. Atrakcją imprezy był wystawiony dla publiki historyczny garbus „Pryszcz”, którym Jędrek odbył w latach 1977-79 podróż dookoła świata przez 35 krajów. Garbusem tym wjechał prosto do Watykanu po błogosławieństwo papieża Jana Pawła II. Obecnie wysłużony „Pryszcz” jest pod opieką Artka Matuszewskiego i jest ozdobą zjazdów „Garbojamy” volkswageniarzy z całej Europy.
Zdradził nam tajemnicę, że jest możliwy rajd dookoła Europy samochodem marki „VW” produkowanym w Poznaniu. W ten sposób Jędrek pojechał by znanym samochodem i z GPSem AutoGuardu Poland prosto z Warszawy. Oby.

OBIECANY SAMOCHÓD
Jak to z sponsorami lub kooperantami bywa, krótko:
Urzycznie seryjnego samochodu „CADDY” marki VW skończyło się na obiecankach cacankach. Po półrocznym oczekiwaniu od przyżeczenia odbycia podróży dookoła Europy wybranym samochodem przyszedł moment mojego zrezygnowania. Dyrektor warszawskiego salonu VW nie miał odwagi powiedzieć mi o niemożliwości końcowej urzyczenia samochodu. Młody był i zwodził mnie niepotrzebnie, nie szanował cechy ludzkiej jaką jest słowo. Pozostało rozczarowanie.
Ostatecznie powiedziałem mu, że samochód to nie wszystko w dalekich wyprawach. Najważniejszym punktem w zrealizowaniu przedsięwzięcia jest doświadaczenie. Pojazd to drugorzędna sprawa sukcesu. Ale dla większości to samochód jest wielkie wydarzenie.
Stary przyjaciel dziennikarz Wiesław Mrówczyński powiedział; olej tę sprawę, załatwiłem ci Skodę Yeti; przywiozłem tę wiadomość prosto z Poznania. Ba, otrzymałem pismo potwierdzające od dyrektorki promocji i marketingu ze Skoda-Poland. …Tak z następną obiecanką pozostałem do wyjazdu, do Polski. Zacząłem powoli przygotowywać sie poważnie choć teoretycznie do następnego ogniwa w łańcuchu dookoła świata po obrzeżach kontynentów. …Oby.

* * * * Kącik Wydawcy:
Mile widziana jest młodzież w pisaniu swoich ciekawych spostrzeżeń z otaczającego życia lub ze spędzonych wakacji w naszej gazetce. Odrzucić tremę – pomożemy. Zdobywajmy wiedzę ciągle według starego porzekadła: „Ucz się dziecko ucz, bo nauka to potęgi klucz. Kto ten klucz zdobędzie, to szczęśliwy i bogaty będzie”. Dewizą życia jest myślenie – własnym rozumem, mowa – własnym językiem i patrzenie – własnymi oczami.
Pamiętajmy !!! – naszym językiem jest język polski gdziebyśmy się nie znajdowali a każdy inny język wykorzystujemy tylko do egzystencji tam gdzie żyjemy. Bez Języka Polskiego nie ma Polski!
Bawmy się razem! – to nasza myśl przewodnia. Warto mieć łączność z “Przystanią”, pod której skrzydłami nabywa się pewności i wiary w siebie. Jest to droga „odnalezienia się”.
– mgr inż. Andrzej Sochacki

* * * * Kącik Społeczny:
COŚ O ROZWODACH:
Powszechne stały się w dzisiejszych czasach rozwody z byle jakiego powodu. We Włoszech – jedynym kraju w Europie rozwodów nie ma ustalonych konstytucyjnie. Małżonkowie zgodni rozejścia się zmuszeni są do wyjechania z kraju by przeprowadzić sprawę rozwodową.
Przyczyny powodujące myśli o rozwodzie:
Niemalże codzienna zgryźliwość, krytyka, tendencyjne wytykanie błędów, unikanie rozmów, irytacje, wymyślanie, niechlujstwo, brak uczynności i troski o partnera.
Inne: unikanie domu, szukanie rozrywek poza domem, permanentne symulowanie choroby, nie zwracanie uwagi na dolegliwości współmaużonka, zazdrość bez uzasadnienia, brak higieny lub niewłaściwe zachowanie sie w życiu codziennym. Wypominanie dawnego nietaktu, chciwość materialna, trzymanie sekretów towarzyskich, igranie z uczciwości partnera itp.
Rozchodzić się, gdy to już jest ostateczność, należy się w sposób kulturalny, sprawiedliwy dla lepszego samopoczucia obu stron zainteresowanych.

* * * * Kącik edukacji:
SYMBOLE jednostek wielokrotnych
Tera T 10 do potęgi 12 bilion 1,000 000 000 000
Giga G 10 do potęgi 9 miliard 1,000 000 000
Nega M 10 do potęgi 6 milion 1,000 000
Kilo k 10 do potęgi 3 tysiąc 1,000
Hekto h 10 do potęgi 2 sto 100
Deka da 10 dziesięć 10
Jednostka 1 jeden 1

* * * * Kącik poetycki:
PAPLANIE
Masz jedną głowę i jedne usta.
Masz dwoje oczu i dwoje uszu.
Niech oczy patrzą, uszy słuchają,
głowa myśli, usta gadają.
Masz dwoje uszu, by słuchać więcej.
Masz jedne usta, aby mówić mniej.
Zawsze pomyśleć przed tym trzeba,
Aby nie paplać gdy nie potrzeba.
– Władysława Gozdera

* * * * Kącik Humoru: 10 fraszek Jana Sztaundyngiera:
– Do kokietującej: Za mało masz danych na to, By być w moim życiu datą.
– Do kozy: Na wszystko przyjdzie pora, Nie poganiaj Amora.
– Do maślaka: Oślizgły jesteś trochę, maślaku przyjacielu,
Jak grzybów mało, ale ludzi niewielu.
– Do towarzysza: Chociaż wejdziesz między wrony – Towarzyszu – pozostań czerwony!
– Do wyboru: Albo wianek, Albo Janek.
– Dobra żona: Żona mi odpowiada, Bo mi nie odpowiada.
– Dobrane Małżenstwo: Wybornie z sobą byliśmy dobrani,
Ty do innego pana, ja do innej pani.
– Dobrane towarzystwo: Łajno dla łajna, To fajna Ferajna.
– Dojrzewanie i dojrzałość: Trzeba dojrzeć, Aby dojrzeć…
– Dokuczliwość małości: Bardziej potrafi nam popsuć krew, Pchła niźli lew.

* * * * Co? Gdzie? Kiedy?
Następne spotkanie w Centrum Wagabundy, 15 pażdziernik, czwartek, 2012 godz 19:00
Więcej informacji: 602-244 1293 Do miłego zobaczenia !

Przypominamy: Spotkania w „Centrum Wagabundy” odbywają się cyklicznie co kwartał (luty, maj, sierpień, listopad) w najbliższą sobotę środka miesiąca o godz. 19:00. Przynosimy z sobą jak zwykle – co kto lubi, według swojego gustu. Informacje w klubie: 1-602-244 1293

O G Ł O S Z E N I A i R E K L A M Y
* W Centrum Wagabundy są do nabycia książki Andrzeja Sochackiego: „Sześć podróży dookoła świata”, „Poradnik Trampingu Turysty Zmotoryzowanego” i ”Harleyem dookoła świata” .
* Czytaj ciekawą stronę: www.azpolonia.com, nie stracisz czasu.

Uwaga: Poprzednie wydania gazetki jak i wiele innych ciekawych pozycji są w archiwum „Centrum Wagabundy” w: www.azpolonia.com.

– Pozdrawia zespół prasowy gazetki „PRZYSTAŃ”
Tel: 602-244 1293, centrumwagabundy@yahoo.com, 3715 E. Taylor St. Phoenix, AZ 85008, USA
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
$$$ Dziękujemy wspierającym Fundację, rozumiejących nasz aspekt: Wszystko dla biednych, utalentowanych i bez szczęścia. Darowiznę wskazane odpisać od podatku.

Posted in Gazetka Przystań | Comments Off on Przystań 047

ZAPROSZENIE NA XVI BAL PODRÓŻNIKA

W imieniu Zarządu Polonijnego Klubu Podróżnika oraz w imieniu własnym pragnę zaprosić wszystkich Państwa na spotkanie z Honorowym Gościem XVI Balu Podróżnika, którym będzie znany Polonii i Polsce ANDRZEJ „Jędrek” SOCHACKI – jedyny podróżnik na świecie, mający w swym bagażu odbytych samotnie siedem różnych podróży dookoła świata i zwiedzonych 140 krajów.

Nasz Bal organizowany jest pod Honorowym Patronatem Ambasadora RP w Waszyngtonie, i odbędzie się o godz. 19:00 w dniu 2 lutego, sobotę 2013 r. w Sali Balowej „ROYAL MANOR”, Garfield, NJ. (Cena: $170.- / osoba)

Bal Podróżnika uważany jest za jedną z największych i najbardziej prestiżowych imprez polonijnych na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Z podróżnikami bawi się elita Polonii, blisko 400 biznesmenów i polityków, ludzi kultury i mediów, którzy przybywają na nasz Bal nie tylko z Nowego Jorku i okolicy ale również z Polski, Kanady, Chicago, Ohio, Kalifornii, Las Vegas, Arizony i Hawaii. Ciekawą niespodzianką dla gości będzie poprowadzenie balu przez wybitnego muzyka i artystę przybyłego z Polski – Zbigniewa Wodeckiego, podnosząc jego atrakcyjność.

Jako prezes Polonijnego Klubu Podróżnika a także, jako podróżnik i odkrywca, pragnę złożyć Andrzejowi Sochackiemu w imieniu polonijnych jak i polskich podróżników nasze Serdeczne Gratulacje i przekazać wyrazy podziwu za jego podróżnicze dokonania. Będzie nam niezmiernie miło, jeżeli Państwo przyjmiecie nasze zaproszenie na Bal na którym Andrzej osobiście podzieli się z nami swoimi unikatowymi osiągnięciami tutaj na wschodnim wybrzeżu USA.

Z Podróżniczymi Pozdrowieniami
– prezes Jerzy Majcherczyk
Walington, 13 grudnia 20112 r.

Posted in Rózne | Comments Off on ZAPROSZENIE NA XVI BAL PODRÓŻNIKA

Echo spotkania w „Centrum Wagabundy”

W listopadowy czwartek, dzień pracy był niewygodnym dniem na wieczorne rozrywki czy spotkania. Różne rodzinne problemy, ludzie zmęczeni oczekiwali odpoczynku w domu. …Ale nie wszyscy. …Wieczór, godzina 19:00, zaczęli przybywać sympatycy klubu i ciekawscy prelekcji z trasy okrążającej Europę po jej obrzeżach. Spora grupka osób z duszą podróżniczą czekała na opowiadanie naszego Jędrka. Kilka osób przyjechało z innych stanów a nawet byli i z Peru i prosto z Polski. Spotkaniem celebrowaliśmy również 20-lecie istnienia klubu-przystani razem ze wszystkimi z nas mających wspólne zainteresowanie w poznawaniu zakątków świata. Wzniesiony toast za istnienie tego polskiego miejsca – jedynego prywatnego klubu w Arizonie, który otwarty jest na okrągło dla wędrujących po świecie, w którym każdy może odnaleźć siebie – wprawia nas w dumę.
Wspomnieć warto, że „Centrum Wagabundy” jest potoczną nazwą. Jest to w zasadzie założona i zarejestrowana w 1992 roku przez naszego „Jędrka” Andrzeja Sochackiego fundacja, której prawdziwa nazwa brzmi: „The Foundation of the Vagaband Center”. Więcej o działalności naszego klubu jest przedstawione na stronie internetowej w: www.azpolonia.com.
Jędrka znamy z wielu spotkań, z wielu relacji o swoich podróżach. Odbył ich dużo, że aż nie pamiętam ile. Napewno trudno by było zliczyć jemu samemu wszystkie kraje, które przemierzył.
Atmosfera się uciszyła kiedy Jędrek zaczął zdawać sprawozdanie z tegorocznej europejskiej podróży. Aż nie do wiary co usłyszeliśmy. Niedość, że go okradli po drodze z zasobów to i „Skoda Poland” – sponsor użyczenia samochodu nawalił w ostatniej chwili, kiedy był już w Polsce. …Nie załamał się, dopomogli mu przyjaciele, którzy pożyczyli mu na samochód i doprowadzenie technicznie sprawnego do podróży.
…I tak kupił z gazety stare 17-letnie „Volvo-460” z 250 tys przejechanych kilometrów, wyremontował prawie na ulicy i przyszykował go do wędrówki po bezdrożach Europy. Żeby być pewnym jakie miejsca są newralgiczne w samochodzie dzień przed wyruszeniem poprosił o oględziny autoryzowanego warszawskiego dealera „Dom Volvo”. Załoga, widząc zapaleńca postanowiła przyjść z pomocą i naprawiła to co było konieczne gratis życząc podróżnikowi wykonania nałożonego zadania.
Wyjechał z błogosławieństwem bożym, przyjaciół i zamocowanym GPS AutoGuard w siną dal ekonomicznie na styk. …Nie zakładał chorób i remontów po drodze. Trasa wiodła z Polski przez Hamburg na północ Europy skandynwskimi krajami w kierunku Nordkapp gdzie był koniec pierwszego etapu. Drugi etap najgorszy przebiegał po drogach północnych Rosji w stronę gór Ural. …Dojechał wyczerpany ale bez problemów technicznych po piasku i kamieniach do uralskiego miasteczka Sosnogorsk za Uhta, nie leżącego na mapie, które było punktem zwrotnym w podróży. Od tego miejsca jechał na południe wzdłuż Uralu by dojechać do rejonu Morza Czarnego. „Zabawka” (imię samochodu) zgodnie z założeniem spisała się na medal. Jadąc już „z górki” po atlantyckiej stronie byliśmy wszyscy przekonani, że Jędrek ma za sobą już najgorsze.
Ale za wcześnie cieszyliśmy się. Samochód stawał się coraz wolniejszy aż wymagał naprawy. I tak któryś raz po drodze zajechał do mechanika w Irlandii by już po przecięciu pętli w Hamburgu na placu Beatlesów dojechać bez większych przeszkód do Warszawy.
Ogólnie Jędrek przejechał około 40 tys kilometrów obrzeżami Europę w 100 dni przez 34 kraje ościenne. Raz znalazł się w szpitalu, wypadków – 0, złapania kapci – 0, kradzieży – 0.
Pokazanie nam podczas ciekawego spotkania zmagań na trasie udowodniły, że Jędrek jest podróżnikiem-optymistą z powołania, który zawsze wybrnie z nieprzyjemnych sytuacji. Zresztą pokazał to we wszystkich swoich dotychczasowych światowych podróżach. A odbył ich siedem do tej pory różnymi środkami transportowymi. Niech żałują ci, którzy nie przyszli. Pytań było jak zawsze, co nie miara do późnej nocy; to jest normalką na naszych spotkaniach w „Centrum Wagabundy”.
Gość z Peru czuł się jak w rodzinie rozmawiając z Jędrkiem w swoim języku. …W przystani zawsze jest przyjazna atmosfera, gdyż klub otwarty jast dla wszystkich bez wyjątku. Szersze sprawozdanie z podróży na bieżąco znajduje się na stronach internetu jak i w „Auto-News. PL”.
– Asia Marciniak
rzecznik prasowy klubu

Posted in Rózne | Comments Off on Echo spotkania w „Centrum Wagabundy”

Wywiad dla telewizji Polsat 2

Wywiad można znależć pod adresem: http://tvpolish.com/index.php?option=com_content&view=article&id=5&Itemid=7&lang=en

Posted in Europa 2012 | Comments Off on Wywiad dla telewizji Polsat 2

Powrót do domu, do Arizony

Promocja 17-letniego samochodu po drogach czasami niewidocznych na mapie myśłę, że się udała. Gdy dojechałem północnymi bezdrożami Rosji odwiedzając Murmańsk i Archangielsk do Uxta – miasta na pónocno-wschodniej stronie pod górami Ural wszyscy dziwili się jak ja tam się znalazłem. Dzięki Bogu była słoneczna pogoda i drogi nie były nasiąknięte wodą. Udało się, starszy kierowca i starszy samochód i jakoś dogadywaliśmy się pokonując nierówności terenu.
Po zameldowaniu się w miejscu startu u dealera „Dom Volvo” i GPS AutoGuard w Warszawie następne dnie wypełniły spotaknia towarzyskie i konferencja prasowa w Gminie Targówek. Szkoda było przemilczeć stylu w jakim wykonałem ten rajd nie mający równych sobie. Stalowy przyjaciel pozostał pod opieką entuzjasty moich dokonań – Wiesława Mrówczyńskiego, nestora rajdowego jak i dziennikarza. Ten facet wie i czuje moje dokonania mówiąc, że te wyczyny nie mają równych w świecie, tylko nie może zrozumieć dlaczego w ojczystym kraju są tak pomijane przez mass media, które zachłystują się obcymi osiągnięciami.
Resztę pobytu w Warszawie poświęciłem sprawom związanym z tworzeniem „Centrum Wagabundy” – ośrodka podróżników w miejscu urodzenia. Zarezerwowanym lotem, na wózku inwalidzkim, wylądowałem liniami „American Airlines” na ziemii amerykńskiej.
Po wylądowaniu w Chicago fani mojego podróżowania wzieli mnie w opiekę. W odróżnieniu od pobytu w Polsce odbyłem kilka spotkań w radiu, telewizji i redakcjach. W towarzystwie starych przyjaciół Zbyszka i Teresy, u których zatrzymałem się, wróciłem samochodem do Arizony, gdzie czekała na mnie stęskniona rodzinka. Czekała na mnie również niespodzianka w „Centrum Wagabundy”. Żona Ewa z dzieciakami zorganizowali przyjęcie celebrując 20 lecie działalności fundacji – klubu wszystkich podróżników i mój powrót z okrążenia następnego kontynentu. Zbyszek – dusza historyczna, Tereska – dusza muzykalna, podróżujący od lat po całych Stanach, podzielili się swoimi ciekawymi przygodami. Tereska popisała się występem solowym z karaoke.
Po małym odprężeniu następne dnie mijały na zaległej pracy wokół domu i wypadach w towarzystwie swoich najbliższych.

…Przygoda po obrzeżach Afryki zaczęła kwitnąć w moich planach.

Pozdrawiam Słonecznie z Arizony – miejsca z bezchmurnym niebem. – Jędrek

Posted in Europa 2012 | Comments Off on Powrót do domu, do Arizony

Wspomnienia o drogach

Dlaczego wybrałem kierunek okrążenia Europy z zachodu na wschód?
Po prostu, najgorsze drogi były w planie na początku wyprawy mając na uwadze stary samochód po eksploatowaniu przez 17 lat w polskich warunkach drogowych i pogodowych. Dlatego okres jazdy przez Skandynawię przeznaczyłem na wyrobienie zaufania co do sprzętu. Samochód używany w mieście nie zdaje czasami egzaminu w jeździe długodystansowej poza miastem.
Po troskliwej naprawie przed wyprawą u warszawskiego dealera „Dom Volvo” byłem co do hamulców i zawieszenia spokojnniejszy. Już na samym początku w Rosji, po przekroczeniu granicy norweskiej nawierzchnia dróg dała się we znaki. Niby asfalt pokazany na mapie a w rzeczywistości księżycowe jamy ciągnęły się setkami kilometrów. Jadąc dalej doły, wyrwy, dziury na drogach były do siebie podobne i trzeba było je pokonać. Po takich drogach dobrze by było odbyć wyprawę jakimś terenowym samochodem a na to nie było mnie stać.
..Zostały na zawsze w pamięci przejechane drogi północnej Rosjii, piaszczyste ze stercząstymi ostrymi skalnymi wierzchołkami nie wyglądającymi groźnie. Najechanie z szybkością na taki kamień doprowadzało do awarii przegubów, drążków kierowniczych lub w najmniejszym stopniu do przebicia opony i postój murowany, który w warunkach bezdroży przeciąga się na następny dzień. O pomocy drogowej zorganizowanej nie było mowy. …Na szczęście mnie to ominęło. Nie bałem się wyzwania jazdy po drogach rosyjskich ale podszedłem do nich z respektem. Wykorzystałem swoje wieloletnie doświadczenie jazdy by szybkość zredukawać do zera jak przyszła konieczność.
W swoim czasie doświdczyłem przykrości kiedy wysiadły amortyzatory, przeguby i wyginały się drążki kierownicze nie mówiąc o wgnieceniach podwozia z układem wydechowym włącznie.
Po osiągnięciu północno wschodniego misteczka na Uralu – Sosnogorska, którego mapy drogowe świata nie pokazują, odczułem pewną ulgę. Od tego miasta jechałem nieco swobodniej na południe Uralu ale ciągle skoncentrowany by później na zachód zbliżyć się bardziej do dróg o lepszym standarcie nawierzchni.
Odprężenie całkowite nastąpiło, kiedy wjechałem w granicę dróg Unii Europejskiej. Tylko przypadkowo można było zahaczyć o nierówności, jak to zwykle bywa, gdy ktoś nie dopilnuje zakończenia prac drogowych lub reperacji na bieżąco. W byłych krajach „Zachodniej Europy” jechało się z maksymalną szybkością tak w dzień jak i w nocy, byle by nie przekroczyć „radarowej”szybkości.
Po stu dniach okrążenia Europy wróciłem do Polski zadowolony i optymistycznie nastawiony do przyszłej podróży którą będzie okrążenie Afryki po jej obrzeżach. Jak zwykle z towarzyszącym GPS AutoGuard-Poland.
– Jędrek

Posted in Europa 2012 | Comments Off on Wspomnienia o drogach

Ostatni odcinek wyprawy

W ulewnej nocy dobił prom we Francji do Dunkierki. Nie czekając do rana pojechałem błądząc po przyportowych drogach do Belgii spotkać się ze spotkaną polską rodziną we Włoszech. U Piotrka i Basi zatrzymałem się do następnego dnia. Odpocząłęm i północną drogą dojechałem do Hamburga by przeciąć linię pętli wokół Europy na Placu St. Pauli w rejonie znanej makiety Beatlesów.
…Jadąc przez Niemcy wracałem wspomnieniem do pomocy pana Sobiesława Zasady co do przywiezienia lawetą sławnego „Pryszcza” VW-garbuska do Warszawy z niemieckiego muzeum po 18 letnim eksponowaniu jak i rozmowy z nim i jego wstawiennictwa w sprawie urzyczenia VW-Caddy z Poznania do udanej wyprawy w 23 dni dookoła świata po lądzie w 2007 roku.
Ucieszony, że wyprawa udała się szczęśliwie i dobiega końca opuściłem Hamburg w stronę Polskiego Świnoujścia. Dalej przez Koszalin i Gdańsk wróciłem do punktu startu w Warszawie na plac dealera samochodowego przed gmach „Dom Volvo” odliczając 38,598 km okrężnej drogi po obrzeżach Europy. Wszyscy byli zadowoleni i gratulowali tej udanej wyprawy 17 letnim samochodem – Volvo-460. GPS AutoGuard odnotował szlak podróży dookoła Europy imponująco na mapce dostępnej dla każdego w internecie. Anioł Stróż miał mnie cały czas w opiece. Było różnie jak zawsze, nie zawsze lekko i bezpiecznie w tej solowej eskapadzie.

Ściskam Wszystkich z Warszawy – miejsca wyjazdu i zakończenia! – Jędrek

P.S. Ósmy odcinek wyprawy z głowy. (I-szy był do Nordkapp, II-gi do Uhty, III-ci Do Istambułu, IV-ty wokół Adriatyku, V-ty Od Sycylii do Gibraltaru, VI-ty Zachodem Europy, VII-y Dookoła Wielkiej Brytanii, VIII-y Powrót do domu). Serdeczne Pozdrawienia dla Przyjaciół, Patronów i Sponsorów, Sympatyków dalekich podróży i wszystkich którzy trzymali kciuki za powodzenie samotnej wyprawy. Szczególne podziękowanie przekazuję dla GPS AutoGuard Poland za pomoc w nawigacji i odnotowywania pozycji dzień po dniu na szlaku i dla dealera „Dom Volvo” bez którego pomocy technicznej wyprawa nie byłaby zakończona sukcesem.

Troszkę statystyki:
Minęło 100 dni samotnej podróży dookoła Europy po jej obrzeżach. Przejechałem około 38,598 km od startu spod „Domu Volvo” w Warszawie. Sędziwa „Zabawka” (Volvo-460, 1995) mająca około 280 tys km na liczniku spisała się imponująco, Przejechane kraje to: Niemcy, Dania, Szwecja, Norwegia, Rosja, Ukraina, Mołdawia, Rumunia, Bułgaria, Turcja, Grecja, Albania, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Słowenia, Włochy, w tym San Marino, Sycylia, Watykan, Monaco, Francja, Hiszpania, Gibraltar, Jersey, Anglia, Wales, Man, Północna Irlandia, Irlandia, Szkocja, Belgia, Holandia, Niemcy i Polska, razem 34 kraje.

Moje wydatki:
Volvo-460 (1995) – 1,500.- USD
Remont i części – 2,500.- USD
Wypadków – 0
Przebić opon – 0
Szpital (4 dni) – 2,700.- USD
Lekarstwa – 600.- USD
Paliwo – około 8 tys USD
Naprawy – 800.- USD
Transport, żywność, hotele – 5 tys USD
Inne wydatki – 2000.- USD Razem około – 23,000 USD

„DOM VOLVO” – dodatkowa naprawa i części – wartość 8,500.- zł, GPS AutoGuard Poland – urzyczenie gratis systemu nawigacyjnego i pozycyjnego.

Posted in Europa 2012 | Comments Off on Ostatni odcinek wyprawy

DOOKOŁA WIELKIEJ BRYTANII

O 11:00 czasu miejscowego wg grafiku odprawy podróż promem trwała dwie i pół godziny. Siedziałem na poczekalni do późnej nocy i korzystałem z WiFi terminalowego. Poznałem kierowców Tirów, którzy czekali z ładunkiem na ten sam prom. Jeden z nich Węgier – Józef znał wszystkie zakamarki i oprowadził mnie po terminalu. W ten sposób skorzystałem z prysznicu i ogolony poszedłem do „Zabawki”, która czekała na parkingu „Ferry Car Terminal”. Spało mi się z przerwami, chłód nie pozwolił się wyspać. W pobliskim M’c Donalds zjadłem śniadanie i o 10:30 stanąłem w linii czekającej na odprawę celną. Samochód rzucał się w oczy swoimi nalepkami i Francuzi nie przepuścili dalej bez wiskania i dodatkowych pytań. Po kilkunastu minutach postoju na boku pojechałem w stronę czekającego promu „Brittany Ferries – Cherbourg II” do Poole.
Po stronie angielskiej przy wyjeździe z promu w kierunku centrum miasta znów dodatkowy i nie potrzebny postój. Tu Anglicy bawili się we Francuzów i wzieli się za kontrol w środku „Zabawki”. …Wyciągnąłem paszport amerykański i powiedziałem, że to moje wszystkie prywatne rzeczy z prośbą o szacunek dla nich. Celnik Anglik przyznał się, że jego dziadek był Polakiem i jest dumny z tego. Gdy powiedziałem, że dziedek napewno by taką robotą by się brzydził. On, spoważniał na minie jakby coś go zabolało i przerwał wiskanie samochodu. Ba, nawet zaczął poprawiać po sobie bałagan. Wytłumaczył mi jak mam wyjechać z portu najkrutszą drogą i pojechać dalej wzdłuż brzegu na zachód wyspy.
Okrążając Europę po jej obrzeżach popędziłem na zachód w stronę „Lend’s End”. Jest to część angielskiego lądu wysuniętego w kraju najdalej na zachód. Jak przywykłem do poznawania krańcowych kawałków ziemi w Europie mam porównanie co do zagospodarowania tych cypelków atrakcyjnych dla podróżników i turystów. Po części opisuję niektóre w swoich sprawozdaniach.
Jechałem do późnego wieczoru. Tego dnia nie dało się uwiecznić widoku na z djęciu z powodu szybko zapadającej ciemności. Spóźniłem się nieco na obejżenie zachodu słońca zatapiającego się w oceanie. Po odpoczynku w kawiarence hotelowej zjechałem na polanę i uciołem sobie dżemkę do rana. …Popatrzyłem sobie jeszcze na zajączki, które wyszły na spacer i baraszkowały sobie nie zwracając uwagi na „Zabawkę”, tak jakby jej nie było. Uchyliłem dżwi, nie uciekły a raczej przybliżyły się bliżej z ciekawości i ostrożnie patrzyły w moją stronę. Widoczne były w świetle lamp wokół nabrzeża. Rzuciłem kromkę chleba i pa, do jutra.
Cypelek jak inne ale innaczej zagospodarowany. Ciężko o wolny kawałek ziemi na budowlę. Wszystko zajęte, dużo biznesów działa, w tym sklepy, kina place do zabaw dla dzieci przyciągają turystów z daleka i bliska. Spało się dobrze ale krótko, gdyż stróż obudził mnie pukaniem do okna oznajmiając, że to nie parking.
Jadąc dalej na północ przez Wales drogi ciągnęły się często przez zielone tunele z rozłożystych drzew i wpadały w Atlantic Higway. Po drodze zaczepiłem o cypelek „St. David Head”. Spodziewałem się jakigoś zagospodarowanego miejsca a zastałem kawałek płaskiego brzegu z plażą porośniętą trawą z kilkoma łódkami i zaparkowanymi samochodami. Okazało się, że są rafy koralowe i świetne miejsce do nurkowania.
Jechałem dalej na północ z przerywającą pracą silnika wypatrując po drodze jakiś mechaniczny warsztat. I tak zajechałem do portu w Heysham by zrealizować swoje następne marzenie, to zwiedzenie wyspy Man, leżącej na Irlandzkim Morzu między Anglią i Irlandią. Gdy dowiedziałem się, że prom odchodzi o 4:00 rano, nie opuszczałem okolic portowych i wieczór spędziłem w Pubie i w poczekalni portowej. W między czasie jeden przypadkowy biker powiedział, że pomoże postawić diagnozę złej pracy silnika, więc podniosłem maskę i wszystko dotknął i poruszał. Nawet znalazł pokrywkę olejową z silnika zawieszoną za przewodami świec na boku silnika. Dzięki mu za to, zaoszczędził kupno nowej.
Ranek, ulewny deszcz, prom dobił do kei w Douglas – stolicy Isla de Man. Panorama domów jak pałacyków na skarpie okrężających zatokę portu wyczuwało się innych duch jakiś starodawny. Widok podobny do brzegów Malty. Nie było wycieczek zorganizowanych. Wykupiłem całodzienny autobusowy bilet i udałem się piętrowcem do dawnych stolic: – Castltown i Peel, które ozdabiały stare zamki. W Castltown – stolicy południowej zamek był twierdzą, więzieniem jak i domem odwiedzin człopnków rodziny królewskiej. Zamek w Peel – stolicy północnej był siedzibą administracyjną wyspy. Man – mała wysepka ma swoje godło, flagę, monety, konstytucję i rząd. Jest pod skrzydłami Anglii wchodząc w skład Wspólnoty Brytyjskiej (United Kingdom).
Zadowolony, że marzenie od lat spełnione wróciłem ostatnim promem na ląd angielski. Noc dospałem w „Zabawce”, która czekała na parkingu. Szukałem warsztatu samochodowego. W okolicach Liverpoolu na poziomie Lancastar wypatrzyłem warsztat i aby silnik był sprawny kazano mi poczekać do poniedziałku. I tak pod bramą warsztatu „MOT” spędziłem czas w deszczową i chłodną noc by być pierwszym klijentem na drugi dzień. Po oględzinach Chris – szef warsztatu, zarządał 150 funtów za naprawę. Nie miałem wyjścia. Czekała mnie droga na wyspę irlandzką, którą chciałem okrążyć bez kłopotu.
Wyrobiłem się na prom „P&O” jeszcze tego samego dnia. Po zapłaceniu w jedną stronę suneliśmy przez dwie godziny po wzburzonym morzu wodolotem bujającym się łagodnie na boki do Larne – portu w Północnej Irlandii. Zdecydowałem okrążyć wyspę od północy w lewą stronę aby odkręcić szyję w drugą stronę dla równowagi. Deszczowa pogoda zwolniła jazdę po drogach podobnych w Anglii. W drugim dniu jazdy zobaczyłem znak 100 km / godz. To oznajmiało, że wjechałem na teren Irlandii kraju z innym system miar. Od tej pory nie muszę przeliczać mil na kilometry i mogłem precyzyjniej określać sobie jazdę na czas. Zaopatrzyłem się w mapę i jechałem wokół następnego kraju.
Gdy zatrzymałem się na stacji benzynowej w okolicy Cork podszedł do mnie Mariusz i zaproponował pomoc. Tak znalazłem się w gościnie w jego domu. Kilka dni upłynęło na pisaniu, zwiedzaniu i spotkaniach z niektórymi osobami z Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego „MyCork”. Dodam, że w Cork mieszka kilkanaście tys Polaków z honorowym konsulatem włącznie. Są polskie sklepy, usługowe miejsca, lekarze. …U Mariusza i Iwony czułem się jak w rodzinie mając swój pokój do dyspozycji. Mariusz – sędzia i trener polonijnego klubu piłkarskiego „Polish Eagles” doprowadził drużynę w 2012 roku do zwycięstwa pucharu przechodniego „Division One” w irlanckiej lidze.
Wstąpiłem po drodze na północ do Dublina – stolicy Irlandii by wysłać meila do dziennikarzy, zadzwonić do rodziny i dowiedzić się adresu jakiegoś stowarzyszenia poloninjnego. Młody konsul nie zrozumiał moich potrzeb. Byłem jego postawą rozczarowany. Bywa, że młodzi pracownicy państwowi nie rozumieją aspektów podróży, nie mają porównania bez praktyki, pracują wg prawideł im narzuconym. Zrobiłem rundę miastoznawczą po stolicy i utrwaliłem ciekawe widoki w aparacie.
Dzień jazdy i znalazłem się w Belfaście – stolicy Północnej Irlandii, wchodzącej w skład Zjednoczonego Królestwa. Tam otoczony byłem troską przez irlancką rodzinę spotkaną na Jersey. Dzięki niej zwiedzenie, załatwianie różnych spraw miałem z głowy. Wycieczka po mieście uwieczniona została obrazkami z portu w którym budowano Titanika, z dzielnicy niezgody pomiędzy protestantami i katolikami, nowej promenady nad zatoką portową z plenarnymi rzeźbami i modelami.
Z Belfast promem udałem się na brzeg Szkocji i pojechałem zachodnią stroną przełęczmi pomiędzy górami nad rzeką na północ by nacieszyć się widokiem dzikiej przyrody górskiej wyłaniającej się z chmur i mgły. Raj dla wędrowników i rybaków. Przejeżdżając przez Glasgow zaczepiła mnie miejska TV by przeprowadzić krótki wywiad przed budynkiem parlamentu szkockiego. Nie przeszkodził w nagraniu programu padający bez ustanku deszcz. Okrążyłem Szkocję od północy po drogach z widokiem na morze. Wracając wschodnim wybrzeżem w stronę Edynburga wstąpiłem do Stone Haven gdzie poznałem Maćka i Przemka, który z talentem malowania systemem „Airbrush” zadziwiał wszystkich. Obiecane mam wymalowanie samochodu w przyszłorocznej wyprawie dookoła Afryki.
W drodze do Londynu gdzie oczekiwał mnie Jerzy Knabe – komandor Polish Yaht Clubu wstąpiłem z pewnym poleceniem odbycia rozmowy do Luton, do PR i Marketingu „Vauxhalla”. Po rozmowie otrzymałem nadzieję na możliwe urzyczenie samochodu na odbycie podróży dookoła Afryki. Z nadzieją wyjechałem na południe do Jurka u którego zastałem korespondenta z PAP-u, mieszkającego w Londynie. Po rezerwacji biletu na prom z Denwer do francuskiego wybrzeża zwiedziłem po krótce Londyn, tam gdzie jeszcze nie byłem w towarzystwie Jurka.

Pozdrawiam Wszystkich z Londynu!
– Jędrek
P.S. Siódmy odcinek wyprawy z głowy. (I-szy był do Nordkapp, II-gi do Uhty, III-ci Do Istambułu, IV-ty wokół Adriatyku, V-ty Od Sycylii do Gibraltaru, VI-ty Zachodem Europy, VII-y Dookoła Wielkiej Brytanii). Pozdrawienia dla Przyjaciół, Patronów i Sponsorów i Sympatyków dalekich podróży.

Troszkę statystyki:
Minęło 97 dni wakacyjnej podróży okrążającej Europę. Przejechałem około 37,625 km od startu spod „Domu Volvo” w Warszawie. Sędziwa „Zabawka” (Volvo-460) po remoncie ciągnie do przodu jak traktorek, Przejechane kraje to: Niemcy, Dania, Szwecja, Norwegia, Rosja, Ukraina, Mołdawia, Rumunia, Bułgaria, Turcja, Grecja, Albania (135), Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Croesia, Chorwacja, Słowenia, Włochy w tym Sycylia, San Marino, Watykan, Monaco, Francja, Hiszpania, Gibraltar, Portugalia, Jersey (136), Anglia, Wales (137), Man (138), Północna Irlandia (139), Irlandia, Szkocja (140).

Posted in Europa 2012 | Comments Off on DOOKOŁA WIELKIEJ BRYTANII